Tajlandia – Prawo Morskie

Prawo Morskie Bunkrów Nie Ma

Jeśli przez cały blog Bunkrów Nie Ma przewijają się historie po bandzie, to “Prawo Morskie” jest z nich wszystkich najmocniejsza. Jest najbardziej zakręconym wieczorem w moim życiu. A zaczęło się tak niewinnie…


W sklepie

 
Przez cały tydzień tłukłem i kopałem w worek jak oszalały. Treningi muay thai przybrały na sile i intensywności. Schudłem, wróciłem do normalnego oddechu i flirtowałem sobie z Tajką z recepcji mojego małego hoteliku.

Gdy nadszedł weekend, odłożyłem na chwilę rękawice i poszedłem w taniec. Idąc do baru, wstąpiłem do sklepu po fajki. Przede mną w kolejce stała rodzina z wózkiem. Zachwalali właśnie swojego małego urwiska facetowi przed nimi.

– Zobacz, jakiego pięknego mamy bobaska! Nasz skarb zagrał już w filmie. O Jezu! Jaki on jest zdolny i uroczy. Niu, niu, niu…

Aż z ciekawości zajrzałem do wózka. Leżało tam coś, co bardziej wyglądało jak karaluch, a nie człowiek. Odrażający bobasek. Śmiało mógłby być dekoracją zamku strachu. Rodzice woleli się jednak oszukiwać.

Rodzina… Ech. Nie wiem, jak można wdepnąć w to dziadostwo.


W Barze

 
Kupiłem fajki i poszedłem do baru. Z początku siedziałem sam i sączyłem piwko. Obserwowałem parkę naprzeciwko, która wyraźnie namawiała do czegoś jakiegoś faceta. Po chwili wstali, podeszli do mojego stolika i zapytali, czy mogą się dosiąść. Zgodziłem się, ale coś mi tu nie grało.

Karl i Ann byli małżeństwem z Danii. Mieli po około trzydzieści lat i wyglądali na szalenie zakochanych. Bardzo miło mi się z nimi gadało. Ale nadal coś mi nie grało…

Normalnie Skandynawowie mają pewien dystans i uprzedzenia do Polaków. Ale ci byli przemili jak Jehowi. Gdy już zrobiliśmy dwa buckety z rumem i colą, wyszli z propozycją.

– Tony. Chcesz się z nami zabawić?
– To znaczy? Co macie na myśli?
– No trójkąt.
To nieźle. Dunka wygląda świetnie – blondynka, zgrabne nogi, zajebisty tyłek, cała opalona. Zgodziłem się. Miałem tylko nadzieję, że typ nie będzie się za mnie zabierał.
– Spoko. Podoba mi się ten pomysł. Dokąd chcecie iść?
– Do nas do hotelu.
– A może jednak do mnie? To wprawdzie nie hotel, ale mam pokój prywatny.
– Nie, nie. My mamy naprawdę superpokoik. Spodoba ci się.

Dopiliśmy, co zostało, a Dunka zaczęła sobie wszystko planować.

– Na początku wyliżecie mnie we dwóch – mówiąc to, pogładziła się po udach. Wyraźnie nakręciła ją ta myśl.

Zapłaciliśmy rachunek i po krótkim spacerze doszliśmy pod ich hotel. (Po tym, co się wydarzyło, omijałem go, gdy tylko mogłem). Wjechaliśmy windą na ich piętro. Do przejścia pozostał tylko krótki korytarz. Szedłem za Dunką, obserwując jej falujący tyłek. Zastanawiało mnie, jak daleko będzie chciała się posunąć. Czy będzie chciała, żebyśmy ją wzięli we dwóch? To i dla mnie byłaby nowość. Przypomniała mi się od razu historia, którą opowiadała mi Angielska Aktorka Porno (tylko książka). Jak się zaraz okaże, Duńczycy poszli o krok dalej. Zrobili coś gorszego…


W Hotelu

 
Facet przystawił kartę magnetyczną do zamka i otworzył drzwi. Zrobił mi miejsce, żebym to ja wszedł pierwszy. Minąłem łazienkę i wszedłem głębiej do pokoju. Było tam jedno wielkie łóżko, na którym leżały świeże ręczniki. Po prawej stronie stało jeszcze jedno mniejsze, na którym… spało dwoje małych dzieci. Odwróciłem się i wskazałem na nie palcem.

– Chwileczkę. Co tu robią te jebane dzieci?
– Nie przejmuj się nimi. One śpią i pewnie się nie obudzą.
– Ale to wasze dzieci?!
– Tak, nasze.
– Ile mają lat?
– Trzy i pięć.
– To jest jakiś żart, prawda? Wkręcacie mnie w coś?
– Nie, dlaczego? Naprawdę, nie przejmuj się nimi. Śpią jak zabite i nawet jeśli będziemy trochę głośniej, to się nie obudzą.
– Aha. To ja muszę do łazienki na chwilę.

Wszedłem do ubikacji i zamknąłem za sobą drzwi. Spojrzałem na swoje odbicie w lustrze. „O kurwa”, pomyślałem. „No to ładnie, Tony. Będziecie we dwóch rżnąć matkę dwojga dzieci na ich oczach. Kim ja w ogóle będę dla tych maluchów? Wujkiem z Polski, który posuwa mamę?”


XXI wiek

 

Czy istnieje jeszcze jakaś moralność w ludziach? Poczułem kłucie w tym przeoranym bliznami, wypalonym złym doświadczeniem miejscu po lewej stronie mojej klatki piersiowej, w którym kiedyś biło ludzkie serce…
Wyszedłem z łazienki. Koleś był już kompletnie nagi i z jakiegoś powodu naprawiał karnisz. Dunka leżała na brzuchu, odziana jeszcze w skąpą bieliznę. Tyłek miała kosmiczny. Cały zacząłem twardnieć.

– Ty jeszcze w kubraczku? – zagadała w moim kierunku. – Chodź tu do mnie.
W tym momencie karnisz spierdolił się Duńczykowi na łeb. Było to na tyle głośne, że dzieci się obudziły. Zaczęły się rozglądać dookoła. Gdy tylko mnie zobaczyły, zaczęły buczeć.

Dunka wstała, podeszła do mnie i zabrała się za zdejmowanie mi portek. Przystawiłem dłoń do twarzy tak, jakby od strony dzieci raziło mnie słońce. Dunka właśnie rozpinała mi pasek i za chwilę miałaby pełny dostęp do mojego kutasa. Dzieci zaczęły głośno wyć. Złapałem tę kobietą za rękę i przytrzymałem.

– Zostaw – powiedziałem. – Nie mogę.
– Dlaczego?
– Naprawdę nie rozumiesz?
– Nie.

Zasunąłem rozporek, prawie zapominając, że mam już kutasa na wierzchu. Takim prostym ruchem dłoni straciłbym pewnie powód, dla którego ruszam się w ogóle z łóżka. Odepchnąłem ją delikatnie i ostatni raz na nich spojrzałem. Zrobili taką pauzę, jakby cały świat czekał na to, co teraz powiem. A ja w milczeniu odwróciłem się na pięcie, otworzyłem drzwi i wyszedłem z pokoju.

W windzie spojrzałem na swojego kutasa, a on spojrzał do góry i rzekł do mnie:

– Dobrze zrobiłeś.


I to jeszcze nie koniec tej historii…

 

Wracając do siebie, próbowałem ogarnąć to w głowie. Człowiek w wieku pięciu lat ma już świadomość, jest więc w stanie zapamiętać takie rzeczy. Kim byli ci ludzie? Jak złymi byli rodzicami? Co się dzieje, do cholery, z tym światem?

 
Murek przy plażyu
 

Musiałem to szybko czymś zapić. Po drodze do siebie zauważyłem jakichś turystów siedzących na murku zaraz przy plaży. Pili rum z gwinta jak żule. Obleśnie to wyglądało, ale się przyłączyłem. Był tam gościu z Grecji z Tajką, para z Rosji, dwóch Tajów i jeden ladyboy. Nie było to zestawienie najlepsze z możliwych, ale wisiało mi to. O tak późnej porze nie znalazłbym lepszego towarzystwa.

Polali mi cały kubeczek.

Wypiłem.

Polali następny.

Wypiłem.

Po dziesięciu minutach od mojego przyjścia Rosjanka, która była stewardesą w jakichś gównianych liniach lotniczych, zaproponowała wszystkim kąpiel w morzu. Każdy z chętnych miał unieść rękę. Po chwili okazało się, że tylko ja i ona trzymaliśmy ręce w górze. Nasza zakochana para Rosjan spojrzała na siebie i dali sobie buziaka. Chwilę później szliśmy już po piasku w kierunku wody. Tylko ja i ona. Lubię Rosjanki. Oddaliliśmy się na tyle, że nie było widać pozostałych. Zresztą i tak było ciemno jak w dupie u Murzyna, więc nie miało to znaczenia. Zrzuciliśmy ciuchy i weszliśmy do morza.


Prawo Morskie

 
Byliśmy w morzu po kolana, gdy Rosjanka podeszła do mnie i złapała mnie za kutasa. Gdy pozbawiła mnie gaci, rzuciła się na niego jak wygłodniały wilk. A – jak już wspominałem – poznaliśmy się mniej więcej piętnaście minut wcześniej. Sekundę później zachłysnęła się wodą i zaczęła kasłać. Zauważyłem, że gdy klęczy, kolejne fale trochę ją podtapiają. Mało brakowało, a utopiłaby się przy próbie fellatio. Później nie wiedziałbym, co robić. Pewnie dotargałbym ciało do brzegu, zawołał jej chłopaka i wprost mu powiedział:

– Słuchaj, Rusek. Twoja kobieta utopiła się przy próbie zrobienia mi dobrze ustami. Jest mi przykro, ale musisz sobie znaleźć inną dziewczynę. – Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak by zareagował.

Przyciągnąłem ją w górę, założyłem jej nogi wokół swoich bioder i spróbowałem wejść. Było to o tyle dla mnie niewygodne, że masa dwojga dorosłych ludzi spoczywała tylko na jednej parze nóg. Moich nóg. Biedne kulaski nie wytrzymały długo i chwilę potem z pluskiem wpadliśmy do wody. Zmieniliśmy pozycję. Odwróciłem ją plecami, pochyliłem tułów i wszedłem w nią od tyłu. Po kilku posunięciach woda tak zaczęła ją rozchodzić, że myślałem, że rucham rybę.

– Słuchaj, Natasza, może…
– Mam na imię Aleksandra – weszła mi w słowo.
– Zatem, Aleksandro. Jak widzisz, jest tu trochę niewygodnie. Woda cię rozłazi i ja nic nie czuję.
– I?
– Zamiast się tu męczyć, chodźmy do mnie i zróbmy to jak ludzie. Mieszkam dwie minuty stąd.
Po strasznie złowrogim spojrzeniu Rosjanka powiedziała coś takiego, czego naprawdę nie da się zapomnieć.
– Za kogo ty mnie masz? Ja nie jestem taka łatwa!


Prawo morskie – co w wodzie to można

 

Najwidoczniej reguła łatwej laski obowiązuje tylko na lądzie. Cóż, prawo morskie. Trochę to było nie na miejscu, ale zacząłem z niej chichotać. Nie mogłem się powstrzymać. Tak ją to poruszyło, że chwilkę potem już wybiegła z wody. Nie biegłem za nią, nie zawracałem jej. Odlałem się jeszcze do morza i zerknąłem na powoli wschodzące słońce.

Gdy wyszedłem z morza, okazało się, że znowu mnie okradli. W dodatku chyba ktoś zeszczał mi się na ciuchy. Co za perfidia! Rosjanka była już pewnie wtulona w rosyjskie ramiona swojego rycerza. A ja poszedłem do domu w samych gaciach, pełen obaw, co może przynieść kolejny dzień.

Od autora:
Jakieś 2 lata później opowiadałem Prawo Morskie w cztery oczy jednemu Australijczykowi, którego poznałem w hostelu. Wysłuchał w spokoju całej historii, po czym rzekł: “Jacyś dziwni Ci Duńczycy… Nie mogli chociaż zamknąć tych dzieciaków w łazience?”


Najzabawniejsza książka podróżnicza na polskim rynku.

 
Książka z czarnym humorem

Następna historia:
Pijany na skuterze

Related Post