Skąd wziąć pieniądze na podróże?

14 grudnia 2018 Poradnik 0 komentarzy
Skąd wziąć pieniądze na podróże

Dobra, pomówmy o pieniądzach. Ja przez wiele czasu sumiennie zlewałem każde pytanie w stylu: „A ty skąd bierzesz na te podróże?”. Nikt nie lubi, jak mu się zagląda do portfela. Jednak przestudiowałem temat, porozmawiałem z kim trzeba, przejrzałem to i owo i dzielę się wiedzą za darmo. Powiem Ci teraz, skąd wziąć pieniądze na podróże.

Indie – LSD w Indiach

19 października 2016 Indie, narkotyki 5 komentarzy
Indi LSD

Kolejna historia o LSD na tym blogu. Więc od początku. Leżałem na hamaku i rozważałem morderstwo krowy, która codziennie wchodziła i srała mi na taras. Rozjechałbym dziwkę motocyklem, wmawiając później lokalnym, że Mećka popełniła samobójstwo. Chwilę potem napisał do mnie brodaty Hiszpan. Pytał, czy nie chcę podjechać nad jeziorko nieopodal i zapalić. Było tam kilka kilometrów drogi skuterem, ale nic innego nie było do roboty. A krowa się jeszcze doigra…

Indie – Wszystkie czuby świata

29 września 2016 Indie, narkotyki 8 komentarzy
Indie

Gdy myślę Indie to mam przed sobą obraz turystów. Bo to nie byle kto. Tam nie jeżdżą ludzie, którzy szukają tylko fotek na Facebooka albo jebanych pokémonów. Przeciwnie: prawie codziennie spotyka się kogoś, kto szuka czegoś więcej w życiu. Głębiej. Czasami ocierając się o czyste szaleństwo. Bo Indie to kraj, do którego ciągną wszystkie czuby świata.

Indonezja – Lista kobiet do przerżnięcia przed śmiercią

Uluwatu Bali

Mieszkaliście kiedyś w miejscu, w którym notorycznie coś Was budziło w środku nocy i potem nie dawało spokoju? Nieważne, czy był to chrapiący jak łańcuch od starego rowerka partner, czy sąsiedzi wiercący w ścianach dziury od samego rana. Znacie to uczucie? Ja miałem podobnie – do momentu, w którym postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce.

Indonezja – Przyłapany na gorącym uczynku

18 kwietnia 2016 Indonezja, seks 10 komentarzy
Ubud na Bali

Ubud na Bali to taka mała mieścina w centralnej części wyspy, gdzie jest mnóstwo świątyń, ośrodków do medytacji i do jogi. W skrócie: nie ma nic do roboty. I wszyscy turyści, którzy się tam osiedlają, zaczynają po pewnym czasie „pierdzieć lawendą”. Wegeteriańskie jedzonko, sesja jogi, sesja medytacji, zero alkoholu. Normalnie idealna miejscówa dla mnie. Nie wiem, jak ja się w to wplątałem, ale siedziałem tam prawie dwa miesiące.

Blog o podróżach, seksie i narkotykach. Bardzo czarny humor.