Najlepsze książki z czarnym humorem

Książki z czarnym humorem

Dostaję od Was wiele zapytań, jakie książki warto przeczytać. Co zrozumiałe, szukacie książek z czarnym humorem, kontrowersyjnych, zabawnych, niegrzecznych i w stylu brudnego realizmu. A prościej – coś śmiesznego do poczytania.

Przeczytałem wiele książek, które autentycznie mnie rozbawiły. Były też takie, o których ktoś napisał że są zabawne i śmieszne, ale takie nie były. Miałkie gówno, które śmieszy raczej moją babcię albo Strasburgera. Mam specyficzne, czarne poczucie humoru, które nie każdemu pasuje. Nie śmieszą mnie kabarety, gdzie koleś przebiera się za babę albo przejęzyczy, a publiczność leje ze śmiechu. Mam wrażenie że owej widowni można puścić “Lokomotywę” Tuwima, a popuściliby z wrażenia ze śmiechu.

Indie – Vipassana

23 lipca 2026 Indie 1 komentarz
Vipassana

O Vipassanie pierwszy raz usłyszałem siedem lat wcześniej. Wtedy opowiedział mi o niej Irlandczyk, który właśnie ukończył kurs i od razu po nim poszedł do baru. Gdy wybrałem się do Indii ponownie, postanowiłem wziąć w tym udział. Nie wiedziałem jeszcze, że będzie to równie mocne przeżycie jak to z opowieści dziadka, który przeżył obóz w Treblince. Biedak pochorował się z końcem wojny i ledwo mógł wytrzymać na tej wieżyczce strażniczej.

Niemcy – Rozpustny Kitkat

26 czerwca 2026 Dwójka, Niemcy, seks 1 komentarz
Kitkat

Minęło czternaście lat, odkąd pierwszy raz usłyszałem o klubie KitKat w Berlinie. Nigdy go nie odwiedziłem. Może i dobrze. Pod koniec stycznia znajomi zaproponowali mi wycieczkę do Niemiec na weekend. I tak od słowa do słowa ktoś wspomniał o klubie KitKat. 

73 nowe historie, które przeczytasz w drugiej książce!

Bunkrów nie ma II część 2

Jeśli nie czytałeś jeszcze drugiej książki Bunkrów nie ma II, poniżej wrzuciłem wszystkie 73 historie, których nie znajdziesz blogu. Dostępne są tylko w drugiej książce. Do każdej z nich dorzuciłem ilustrację i krótką zajawkę.

Meksyk – Jak przetrwać w więzieniu?

jak przetrwać w więzieniu

Minęło kilka lat. Postanowiłem wrócić do Ameryki. Jak to zwykle bywa, byłem spóźniony na samolot. Biegłem, ile sił w nogach. Serce waliło mi tak mocno, że rozpruło koszulkę. Dziesięć, może piętnaście minut po rozpoczęciu onboardingu. Miałem nadzieję, że lot będzie opóźniony. Zostały jeszcze dwie bramki. Jedna.
– Opóźniony. Juhuuuu! – krzyknąłem.
Okazało się, że jakiś aktywista przykleił się do samolotu. Teraz technicy sprawdzali, czy użyty klej jest na tyle mocny, by facet nie urwał nam się po drodze…

Blog o podróżach, seksie i narkotykach. Bardzo czarny humor.