Skąd wziąć pieniądze na podróże?

14 December 2018 Poradnik 0 Comments
Skąd wziąć pieniądze na podróże

Dobra, pomówmy o pieniądzach. Ja przez wiele czasu sumiennie zlewałem każde pytanie w stylu: “A ty skąd bierzesz na te podróże?”. Nikt nie lubi, jak mu się zagląda do portfela. Jednak przestudiowałem temat, porozmawiałem z kim trzeba, przejrzałem to i owo i dzielę się wiedzą za darmo. Powiem Ci teraz, skąd wziąć pieniądze na podróże.


1. Zacznij się rzetelnie kurwić.

 
Nie ma prostszego sposobu na łatwy pieniądz. Nie dość że szybko dorobisz się kuferka skarbów, to jeszcze sobie poruchasz. I taka mała uwaga. I przy okazji rada z mojej strony. Jeśli uroda nie jest Twoją mocną stroną, to zacznij pracować nad umiejętnościami. Robert Lewandowski poświęcił mnóstwo czasu na dopracowanie rzutów wolnych. A wyćwiczył je do perfekcji. Tobie też się uda. Wierzę w Ciebie! A te kilka ogórków kupionych na ryneczku można wrzucić w koszta.

Mam koleżankę, która właśnie w ten sposób finansuje swoje wojaże. Sprzedaje właśnie te ogórki. A tak serio, to ma fajną dupę. Śledzi ją co szósty, zdrowy Arab. W okresie Ramadanu nawet co czwarty. Z głodu. W każdym razie laska wrzuca na Instagrama zdjęcia z całego świata. Dubaj, Katar, Ateny, Zanzibar, Wałbrzych… I co ciekawe, nie promuje żadnych hoteli, linii lotniczych czy pędzli do pomalowania pyska. Nic z tych rzeczy. Za to każde zdjęcie jest robione z innego aparatu, przez innego fotografa. To widać od razu. Promuje więc książkę “Blondynka na Czarnym Prącie”.


2. Napisz książkę

 
Jak już jesteśmy przy książkach, to prawdę mówiąc, nie jest to taki głupi pomysł. Nawet jeśli Ty sam jesteś głupi. A tak było ze mną. Po prostu zacznij napierdalać książki i sprzedawać je jak potłuczony. W dzisiejszych czasach pisze je każdy. Wojewódzki, żona Raya Charlesa na prezent dla męża… Jak się nie sprzeda, to powiesz “że świat nie jest jeszcze na Ciebie gotowy”. Cóż, mi się tam w jakiś sposób udało. Nie dorobiłem się wprawdzie gosposi ze złotymi cycami, ale chyba nie o to chodziło. W tym kraju i tak nie warto być bogatym. Zaraz by mnie PIS wywłaszczył. Coś Wam opowiem. Najpiękniejszym dla mnie momentem w całej przygodzie z pisaniem, był email od jakiegoś typa. Napisał tak:

“Mordeczko, w ile dochodzi ta Twoja książka? Bo ja za dwa dni idę pierdzieć na cwelownię i chciałbym mieć coś do czytania.”

Uśmiechnąłem się. Naprawdę zrobiło mi się miło. Wysłałem mu szybko swoją książkę za pobraniem. Wprawdzie nie zapłacił, ale chuj tam. Mój tata już taki jest.


3. Zarabiaj na niewiedzy ludzi

 
Kolejny pomysł podpatrzyłem u mojej blogowej konkurencji. Na czym polega? Zacznij sprzedawać zdrapki za 89 zeta, które dostaniesz na Aliexpress za 13 złotych.
 
Mapa zdrapka Aliexpress


4. Sprzedawaj marzenia

 
Wydaj kurs o tym jak zarabiać na blogu, w którym utwierdzisz ludzi w tym, że się nie nadają do zarabiania na blogu. Ostatnio czytałem o lasce, która za 500 dolarów sprzedawała Masterclass dla blogerów podróżniczych. Nazywa się Aggie Lal (Polka). Ma prawie milion followersów na instagramie. Śledzi ją co drugi, zdrowy Arab. Gdy ją zobaczyłem, pomyślałem sobie: dobra świnia!


Skąd wziąć pieniądze na podróże

Ale do rzeczy. W pierwszym ćwiczeniu Masterclass kazała 380 studentom rozesłać do znajomych link do swojego kursu. Żeby jeszcze więcej zarobić. Potem odwołała kilka lekcji. I tak się to ciągnęło przez 30 dni. Bo chora, bo prąd odcięli, rękę krajzega ujebała. Kto ją tam wie… Po tym czasie, przepadł już czas na reklamację i zwrot 500 dolarów. Jedyne czego się studenci dowiedzieli przez 12 tygodni kursu za 500 dolarów to… że trzeba dobrze wyglądać i mieć ładne zdjęcia. I baba na tym przytuliła 290 000 dolarów. No serio? A może wystarczy być chciwą, zakochaną w sobie plastikową lalą, która zbyt dosłownie potraktowała moją pierwszą radę?


5. Ohajtaj się z jakimś bogatym frajerem

 

I tutaj przypomina mi się historia mojej innej koleżanki. To było jak sen. Leżeliśmy na tapczanie pod gołym niebem. Wtuleni, szczęśliwi. Wtedy zapytała:

– Tony, skąd wziąć pieniądze na podróże?
– Przede wszystkim zacznij się rzetelnie…

Nawet nie dokończyłem zdania, bo podjechała śmieciarka i zaczęła na nas głośno trąbić. Jebane służby oczyszczania miasta. Nie wiem co im przeszkadzało, że zakochana parka leży na starym tapczanie pod śmietolem. Bydlaki. Przytuliłem ją mocniej, otarłem z karaluchów i powiedziałem:

– Przede wszystkim ohajtaj się z jakimś bogatym frajerem.

I połowicznie jej się udało. Z tą różnicą, że koleś nie był bogaty.


6. Idź do uczciwej roboty

 
Na wstępie zaznaczam, że to niesprawdzone. A co takiego? Możesz iść po prostu do roboty. Ja właśnie tak sobie radzę. Nieszablonowo. Kilka mszy, dwa pogrzeby, trochę naściemniam o kółku rybackim sprzed 2000 lat i się uzbiera. A te wszystkie, magiczne sposoby na zarabianie na blogu podróżniczym olej miękkim sikiem. W Polsce są może 2-4 blogi, które utrzymują się z samych blogów. Więc raczej poszedłbym za pierwszą radą. Najstarszą radą świata.


Lubisz czarny humor? Chcesz więcej historii? Kup sobie książkę!

Książka czarny humor ironia sarkazm


Następna historia:
Jak tanio podróżować?