Nepal – Masaż robiony przez niewidomych

14 czerwca 2017 czarny humor, Nepal 3 komentarze
Masaż robiony przez niewidomych - blog czarny humor

Pokhara w Nepalu to najbardziej klimatyczne miejsce w regionie. Malownicze jezioro, serdeczni ludzie, krwiożercze szczury, kwaśne deszcze i majestatyczne Himalaje w tle. Czego chcieć więcej? Wielu turystów właśnie tam kończy swoje górskie wędrówki, toteż po mieście aż roi się od salonów masaży. Kilka z nich zatrudnia niewidomych masażystów. Postanowiliśmy więc niczym Jezus w Kanie zamienić trochę wyciętej gazety w pieniądze. I potem tym lewym hajsem zapłacić za masaż. A co! I wbrew pozorom ci niewidomi nie widzieli w tym problemu.


Masaż robiony przez niewidomych

 
Gdy dojechałem z Indii do Nepalu, zafundowałem sobie kilka dni relaksu przed trekkingiem dookoła Annapurny. Na miejscu czekał już na mnie kumpel, z którym chodziłem do jednej klasy w podstawówce. Nigdy go nie lubiłem. Jednak rzadko się zdarza, żeby w Himalajach spotkać kolegę z ośki. I to tak mądrego jak Piotrek. Chłopak miał łeb nie od, kurwa, parady. Był bezbrzeżnie mądry i światły. Serio. Tytan intelektu. I mówię to bez cienia ironii. Mam idealny przykład.
 
Pokhara w Nepalu
 
Siedzieliśmy właśnie przy jeziorze i graliśmy w karty.

– Ale wymyśliłem mądrą rzecz! – Popukał się w pierś Piotr. – Rozwaliłem system, człowieku!
– No jaką? Czyżby ludzie chorzy na raka mogli wreszcie odsapnąć? Teleportacja? No mów!
– Nie, chuj tam z rakiem. To coś lepszego!
– To co takiego? – wydyszałem cały podniecony.
– Pedofiluum Mobile.
– Co to, kurwa, jest Pedofiluum Mobile?
– To pedofil, który wali sobie konia do własnych zdjęć z pierwszej komunii – odpowiedział rozradowany Piotr.


Jakby tego było mało…

 
Takich momentów było wiele. Dni mijały, a Piotrowi do głowy wpadały kolejne pomysły. Wybrał się nawet na rozgrzewkowy trekking na Poon Hill. Po kilku dniach wrócił cały obolały. No i z kolejnym pomysłem.

– Stary, ale mnie plecy bolą.
– Od czego? – zapytałem.
– Newton nie żyje, Tesla nie żyje i ja się też jakoś chujowo czuję. – zajęczał Piotr.
– Ale od czego?
– Od tego trekkingu.
– To idź na masaż – odpowiedziałem.
– Nie mam hajsu. Wiesz, ile sobie wołają za godzinę?
– No ile?
– Prawie 80 złotych! I tak nie masz pewności, że ci baba zwali. Ale mam pomysł, stary!
– Jaki? – zapytałem.
– Rozgryzłem tych fiutów! Tutaj kilka domów dalej jest masaż robiony przez niewidomych. Wytniemy z gazety hajs i tym zapłacimy.
– Hehehe… – Zaśmiałem się. – Myślisz, że nie będą widzieli przeszkód?
– Nie dostrzegą minusów! Tylko jaką mamy pewność, że tam na bank pracują niewidomi? Może to taka ściema. Niewidomi i masaż? Coś mi tu nie pasuje. Jak się dostają do roboty? Albo skąd wiedzą, o której wstać?
– Człowieku… Oni mogą każdą robotę brać w ciemno – stwierdziłem.
– No tak. W sumie to tylko masaż. Wyobraź sobie taki tartak prowadzony przez niewidomych…
– Mam nawet lepszy pomysł!
– No dawaj!
– Wejdźmy do rybnego, kupmy z kilogram śmierdzących ryb i dopiero śmignijmy do niewidomych.
– Dlaczego tak?
– Gwarantuję ci, że ślepy nas powita tekstem: „Cześć, dziewczyny!”.
– Tak, wiem. Czytałem twoją książkę i znam ten tekst.
– Który? – spytałem.
– „Zdezorientowany jak ślepe lesbijki w rybnym”. To ci się nawet udało.


Wycinanie pieniędzy z gazety

 
Zabraliśmy się do roboty. Tak, wiem. Nie był to najbardziej moralny pomysł na świecie. Już się pogodziłem z tym, że skończę w gorącym kotle w piekle. I jeśli wierzyć w prawo karmy – potem dostałem za swoje. Dokładnie miesiąc później, w trakcie samotnej wędrówki do bazy pod Mount Everestem, oślepłem na dwa dni. Ale o tym napiszę kolejnym razem.
 

 
Wróćmy jednak do historii.
Znaleźliśmy jakieś stare gazety, odmierzyliśmy dokładne wymiary i wycięliśmy kilka banknotów. Potem jeszcze zmoczyliśmy je lekko, pognietliśmy i zmieszaliśmy z piachem. Nepalskie pieniądze wyglądają naprawdę licho. Niewidomi mogliby zauważyć, że coś tu nie gra.


Wyrzuty sumienia

 
Gdy lewa gotówka była gotowa, nagle naszły nas wyrzuty sumienia.

– Jesteś pewien, że dobrze robimy? – zapytałem. – Trochę źle się z tym czuję.
– A tam się martwisz. Kiedyś przekazałem 1% podatku na niewidomych. Wiedziałem, że oni nawet złotówki z tego nie zobaczą. Opowiem ci lepiej kawał.
– Dawaj.
– Do sklepu z odzieżą przychodzi ślepy z psem przewodnikiem. Staje na środku sklepu i łapie psa za ogon. Podnosi go i zaczyna nim wymachiwać dookoła głowy. Normalnie jak lassem na westernach!
– No i?
– No i jamnik już tam ledwo wyrabia, a ślepy jeszcze mocniej dociska obroty… Wszyscy ludzie w szoku. Jakaś babka krzyczy: „Powstrzymajcie tego szalonego niewidomego!”. Wtedy spokojny, lecz zdziwiony sprzedawca podchodzi do niewidomego i pyta: „Może panu w czymś pomóc?”, a ślepy na to: „Nie, dziękuję, tylko się rozglądamy”.

Opuściliśmy mennicę i z kieszeniami pełnymi „pieniędzy” doszliśmy przed salon z masażem. Spaliliśmy po papierosie i weszliśmy do środka.
 

Blog czarny humor - masaż robiony przez niewidomych

Masaż robiony przez niewidomych


 


W środku

 
W tym miejscu miałem dokończyć historię, ale postanowiłem że zamiast tego opowiem o budowie polipeptydów.

No dobra, żartowałem.

Weszliśmy do środka. Tam na ścianie po prawej wisiało całe gniazdo urządzeń elektrycznych. Pod każdym z nich wyryte było brajlem: „Urządzenie elektryczne, dotknięcie grozi śmiercią”. Poza tym w środku nie było nikogo, tak jakby pracownikom pomieszały się kartki w kalendarzu.

– Ciekawe, czy mają tutaj monitoring! – Piotr się zaśmiał i po chwili wrzasnął. – Namasteeee! Jest tu kto?!

Usłyszeliśmy odgłosy zza drzwi działowych. Sekundę później stanął przed nami dorosły człowiek. Normalnie uszy, głowa i czoło. Normalny człowiek. Nie potrafiłem powiedzieć, czy facet widział, czy nie. Do pokoju wszedł bezboleśnie, ale mimo to nie spoglądał nam w oczy. Wzrokiem skanował ścianę za nami. Nawet gdyby faktycznie był niewidomy, wolałem nie łapać z nim kontaktu wzrokowego. Nie potrafię powiedzieć dlaczego.

– Na masaż? – zapytał.
– Tak, na masaż. A czy pan wi… A czy pan wie, która jest godzina? – poprawiłem się.
– Będzie koło pierwszej – odpowiedział bez zerkania na zegarek.

Nadal nie byłem pewien. Facet mógł to przecież usłyszeć w radiu. Jak tu się dowiedzieć, czy facet widzi, czy nie? Żałowałem, że nie mam ze sobą tarki do warzyw. Podałbym mu ją do ręki, facet pobawiłby się kilka minut i gdyby oddał mi ze słowami:

Nigdy nie czytałem większych głupot

znaczyłoby, że faktycznie nie widzi. Chociaż cholera wie! Mógł przecież po prostu znać brajla. Nic mi nie przychodziło do głowy.

Po chwili facet sam się zdradził.

– Panowie jeszcze na kogoś czekają czy tylko we dwóch będziecie?


Oszust

 
No i czar prysł. Facet był zwykłym oszustem, widział. Widocznie niewidomych umieścił na tyłach salonu. Spojrzeliśmy na siebie z Piotrem ze smutkiem. Nie widziałem powodu, żeby wciskać im te lewe pieniądze. Nie widziałem ani ja, ani nie widzieli niewidomi na tyłach. Wszystko przez tego kolesia z recepcji. Bezwzględnego oszusta. Miał nie widzieć, a tu ech… Szkoda gadać. Nie było sensu użerać się z oszustami. Nie cierpię oszustów! Człowiek uczciwie wycina pieniądze z gazety, a tutaj ktoś chce go oskubać z normalnych pieniędzy. Brak mi słów.

Czy uważasz, że ten fałszywy niewidomy zachował się jak podły złamas?

A. Nie, dobrze ci tak.
B. Tak. Zabiłbym jak psa. (sugerowane)


Najzabawniejsza książka podróżnicza na polskim rynku.

 
Książka Bunkrów Nie Ma Okładka

Następna historia:
Bardzo czarny humor

Podobało się?