Indie – LSD w Indiach

19 października 2016 Dwójka, Indie, narkotyki 5 komentarzy
Bunkrów nie ma II

Leżałem na hamaku i rozważałem morderstwo krowy. Codziennie wchodziła i srała mi na taras. Rozjechałbym dziwkę skuterem, wmawiając później lokalnym, że popełniła samobójstwo. Olałem to. Dałem jej się wyszaleć.


Bliźniaczki i Hiszpan

 
Potem przez cały dzień odpoczywałem. Odliczałem godziny do wieczornej wspinaczki na skałkach. Postanowiłem nie jechać sam. Zabrałem Anglika z baru. Gdy się ściemniło, ruszyliśmy w kierunku skałek. Poupychaliśmy kieszenie ziołem i udaliśmy się do dżungli, z której co jakiś czas wyrastał potężny głaz. Do przejścia były wszystkie te skałki, z którymi miałem tak wielki problem w ciągu dnia. Teraz przechodziliśmy przez nie w nocy. Hiszpan rozstawił się na wzgórzu przy jaskini. Mieliśmy dobrą godzinę drogi w ciemnościach. Na wyższych skałkach było wyraźnie widać małe światełko dobywające się z drugiego końca dżungli. Tam szliśmy.

Woodstock Hampi

Gdy tak świeciłem lampką z telefonu i przeskakiwałem po skałach, byłem naprawdę podekscytowany. Kwasa pierwszy raz zjadłem w Argentynie, i to z głuchoniemym autostopowiczem z Australii. Teraz miał być drugi raz. Z człowiekiem, którym chyba swego czasu zainspirowali się twórcy filmu „Ewolucja planety małp”. Jak widać, nie rozwija się to w dobrą stronę. Podążając za regułą kontynuacji: następną osobą od LSD będzie jednonoga żyrafa z wodogłowiem.


W drodze

Żeby umilić sobie drogę, wdaliśmy się z Anglikiem w kłótnię o ośmiornicy. Tak, wiem. Nie brzmi to jak najistotniejszy powód do sprzeczki. Ale czego oczekiwać od dwójki zjaranych ludzi przedzierających się przez dżunglę usianą skałkami? Było to idealne miejsce na kłótnię. Gdybyśmy pokłócili się w mieszkaniu, musielibyśmy co chwilę zmieniać pomieszczenia. Kłótnia potrzebuje przestrzeni, by można było sobie swobodnie pochodzić i pokrzyczeć. Dżungla ze skałami pozwala się w pełni rozwrzeszczeć na siebie. W dodatku nie ma tam świadków i dużo łatwiej upozorować wypadek. Kłótnie zawsze kończą się w sypialniach. Pakowaniem walizek albo namiętnym seksem. My musieliśmy dogadać się jakoś na szlaku. I na pewno nie skończyłoby się to w łóżku. Nigdy nie mógłbym wydymać faceta. Nigdy nie zrobiłbym tego komuś, do kogo mam szacunek.
 
 
Ośmiornica poróżniła nas tak bardzo, że prawie doszło do rękoczynów. Anglik twierdził, że to najmądrzejsze ze zwierząt. Poza człowiekiem. Tak mocno zachwalał inteligencję tego stworzenia, że brzmiało to niewiarygodnie. Przez sam wydźwięk jego wypowiedzi mogłem założyć, że gdyby taka ośmiornica przysiadła, dobrze się wyspała i odżywiła, to pewnie z macką w dupie rozwiązałaby jolkę.


Ośmiornica

– Słuchaj, coś nie chce mi się wierzyć w całą tę historię o ośmiornicy… – zacząłem.
– A co ci w niej nie pasuje?
– Jak dla mnie to kleisty i bezmózgi parch.
– Widzisz, mylisz się tutaj.
– Skąd ta pewność, co? Bo jak niby mierzysz jej inteligencję? Stawiam, że nie poradziłaby sobie ze zwykłym zadaniem. Ba, nawet średnio rozgarnięty orangutan powaliłby ją inteligencją.
– Przecież nie o takiej inteligencji mówię! – przerwał Anglik. – Tobie się wydaje, że ośmiornica przeprowadzi audyt finansowy jak biegły rewident. A ja mówiłem o prostych zadaniach. Ośmiornica potrafi na przykład przebrnąć przez labirynt czy bawić się kostką Rubika. Takie zadania. Problem polega na tym, że żyją dość krótko. Od pół roku do czterech lat.
– Też mi wytłumaczenie. Ja w wieku trzech lat potrafiłem przeprowadzić pełny audyt finansowy. A odbiegając od tematu, wiesz, co wyjdzie z połączenia ośmiornicy i…
– Nie zaczynaj znowu z tymi rasistowskimi tekstami! – przerwał mi. – Znam to.

Gdy dotarliśmy na miejsce, byłem już mocno zmęczony. Ale nie to się liczyło. To, co zobaczyłem, przerosło moją wybujałą wyobraźnię.


Na miejscu

Przed wejściem do groty wyrastała jedna wielka skała. Dookoła ustawiono reflektory skierowane na tę jedną bryłę. Wszystko wyglądało jak na planie filmowym. W tle leciała psychodeliczna muzyka. Klimat jak w jakiejś sekcie. Wszędzie siedziały lub leżały kobiety, a w samym środku nasz brodaty Hiszpan dawał pokaz swoich umiejętności. To, że zeżarł już kwas, nie podlegało dyskusji. Na twarzy każdej z kobiet malował się podziw.
 

hampi-wspinaczka-skalkowa

 
– Też mi sztuka… – skomentowałem. – Zwołać wszystkie dupy z okolicy, ustawić się na środku sceny i robić to, co najlepiej się potrafi.
– Pierwszy raz się z tobą zgodzę – wyszeptał Anglik. – To wygląda jak jakaś sekta.
– Trudno twierdzić inaczej. Ciekawe, czy zostały im jeszcze jakieś kwasy.
– Zapytajmy kogoś.

hampi_skalki

Wtedy przeszło mi przez myśl, żeby jutro zorganizować coś podobnego. Nad głową pojawił mi się taki dymek jak w bajkach. Zaprosiłbym wszystkie laski w okolicy, ustawił się w środku i dał swój pokaz. Tylko co bym, cholera, zaprezentował? Może wziąłbym ze sobą dziesięć browarów, odpieczętował pierwszego i powiedział:
 
– Patrzcie na to!
 


Idziemy po LSD

 
Zapytaliśmy kilka dziewczyn, czy ostał się jakiś kwas. Popatrzyły na siebie. Jedna po drugiej kręciły tylko głowami, a niektóre zgłosiły pretensje, że zasłaniamy im spektakl. Wreszcie Anglik nie wytrzymał i podszedł pod skałę, z której zwisał brodaty Hiszpan. Wymienili kilka zdań, po czym wrócił do mnie.

– Tony, on mówi, że już niczego nie mają. Zjedli cały zapas. Rozumiesz to?
– Co za podłe żmije!

Gdy usłyszałem tę smutną nowinę, zemdliło mnie. Stałem jak wryty, nie mogąc wydusić słowa. Zabolało mnie w klatce piersiowej, a w nogach straciłem krążenie. Na czole pojawiły się krople potu. Wiedziałem, że zawalę dwie następne nocki. Będę siedział pochylony nad zdjęciem kartoników, ocierając z policzka przyschnięte łzy. Życie jest czasami okrutne…

– To co robimy, ziomek? – zapytałem Anglika. – Zawijamy stąd?
– Nie ma innej możliwości. Nic tu po nas.

noc_hampi

Wzięliśmy jeszcze jednego blanta ze sobą. Przez połowę drogi szliśmy w kompletnym milczeniu. Dopiero gdy zrobiliśmy sobie przerwę i odpaliliśmy blanta, coś ruszyło z gadką.
 


Wracamy

 
– Myślisz, że wszystkie je później wyrucha?
– Pewnie tak – odpowiedział zawiedziony Anglik. – Co się dziwić! To musiało zrobić wrażenie na tych kobietach. Naprężone mięśnie, odwaga, siła, nieszablonowe hobby.
– I worek z kartonikami – wtrąciłem.
– To też. W dodatku jak on wyglądał! Ta broda, no symbol męskości!
– To, że masz brodę, nie czyni cię bardziej męskim. Na pizdach też rosną włosy…


Następna historia:
Rypanko do białego rana