Nepal – Zioło, hasz i mleko

Bunkrów nie ma II

Nadchodziła chwila próby. Arcytrudny czas w moim życiu. W Nepalu zbliżała się połowa marca. Temperatura rosła, topniały śniegi, noce były coraz cieplejsze. Intensywnie przygotowywałem się do trekkingu dookoła Annapurny. Dwudziestodniowa wycieczka dookoła dziesiątej najwyższej góry świata oferuje jedną z najpiękniejszych tras na świecie. Jarałem się tym jak marzanna na wiosnę.

Indie – Jak zamordować nauczyciela medytacji dla początkujących?

Varanasi w Indiach

Gdy przyjechałem z Tadż Mahal do Varanasi, od razu wyszedłem z hostelu, żeby zobaczyć to i owo. Varanasi to dziwne miejsce i dla wielu szokujące. Mnie specjalnie nie ruszyło. Samo palenie zwłok w krematoriach też było smętne i liche. Widok krów zżerających kwiatki ze zmarłych to dla mnie chleb powszedni. Wygłodniałe psy grzebiące w ludzkich szczątkach były dla mnie jak zwykłe popołudnie z rodziną w lesie. Dopiero odrobinę dalej, w dół rzeki, zobaczyłem, że ludzie pluskają się w tej samej wodzie, do której wcześniej zrzucali martwe ciała. Wtedy na mojej twarzy zagościł uśmiech. Poczułem, że ten dzień będzie udany.

Indie – LSD w Indiach

19 października 2016 Dwójka, Indie, narkotyki 5 komentarzy
Bunkrów nie ma II

Leżałem na hamaku i rozważałem morderstwo krowy. Codziennie wchodziła i srała mi na taras. Rozjechałbym dziwkę skuterem, wmawiając później lokalnym, że popełniła samobójstwo. Olałem to. Dałem jej się wyszaleć.

Indonezja – Przyłapany na gorącym uczynku

18 kwietnia 2016 Dwójka, Indonezja, seks 10 komentarzy
Ubud na Bali

Gdy przybyłem do Ubud na Bali, pomyślałem, że jestem w Indiach. Pełno tam świątyń, ośrodków do medytacji i szkół jogi oraz restauracji wege. W skrócie: nie ma nic do roboty. Ludzie, którzy się tam osiedlają, zaczynają po pewnym czasie pierdzieć lawendą. Nie wiem, jak się w to wplątałem, ale siedziałem tam dwa miesiące.

Boliwia – Najkrwawsze urodziny w życiu

Urodziny Tony

Spojrzałem w kalendarz. Moje urodziny wypadały na dwa dni przed moim odjazdem z Ameryki Południowej. Wiedziałem że będzie to gruba impreza. Spodziewałem się, że wszyscy sąsiedzi zostaną zamordowani, ktoś podpali hostel, a pies zajdzie w ciążę. Nie było jednak aż tak źle, gdyby nie liczyć potrącenia przez samochód, straconego zęba, wyczyszczonego baru z alkoholu, nalotu Interpolu i mojej dwutygodniowej sraczce po powrocie. A wszystko przez Francuza, który prowadził ten hostel. To on nas tak urządził.

Blog o podróżach, seksie i narkotykach. Bardzo czarny humor.