73 nowe historie, które przeczytasz w drugiej książce!

Bunkrów nie ma II część 2

Jeśli nie czytałeś jeszcze drugiej książki Bunkrów nie ma II, poniżej wrzuciłem wszystkie 73 historie, których nie znajdziesz blogu. Dostępne są tylko w drugiej książce. Do każdej z nich dorzuciłem ilustrację i krótką zajawkę.

Nepal – Droga przez piekło

Bunkrów nie ma II

Schodziłem z góry Gokyo Ri, gdy daleko w szczelinie między dwoma wierzchołkami pojawiła się sylwetka helikoptera. Zrobił rundkę dookoła jeziora, zapętlił za szczytami i zacząć obniżać kurs. Lądował praktycznie 200 metrów ode mnie, więc miałem go jak na dłoni. Cała okolica nagle ożyła. Ze stoku podniósł się lekki kurz, łąka zaczęła falować, a pasące się na niej jaki – uciekać. W powietrzu wisiało coś przerażającego. Ogarnął mnie strach.

Nepal – Przemytnik

Bunkrów nie ma II

Historia, którą za chwilę przeczytasz, to jedna z najbardziej krzywych akcji, jakie kiedykolwiek były moim udziałem. Nie mnie oceniać jej aspekt moralny. I tak zawsze chciałem trafić do piekła. Tam poszli sami interesujący ludzie. Jeśli wierzyć w buddyjskie prawo karmy – powinienem zginąć. Mógłby potrącić mnie kulig organizowany przez Jeden Osiem L. Podła śmierć. Swoją drogą: ciekawe, czy facet już zapomniał…

72 nowe historie, które przeczytasz w pierwszej książce!

Jeśli nie czytałeś jeszcze książki „Bunkrów nie ma”, to poniżej wrzuciłem wszystkie 72 historie, których nie znajdziesz blogu. Dostępne są tylko w książce. Do każdej z nich dorzuciłem ilustrację i krótką zajawkę. Ponad te niedostępne historie z książki, kolejne 28 opublikowałem również na blogu. Razem daje to 100 historii, które spisałem na 540 stronach książki z bardzo czarnym humorem.

Indie – Jak zamordować nauczyciela medytacji dla początkujących?

Varanasi w Indiach

Gdy przyjechałem z Tadż Mahal do Varanasi, od razu wyszedłem z hostelu, żeby zobaczyć to i owo. Varanasi to dziwne miejsce i dla wielu szokujące. Mnie specjalnie nie ruszyło. Samo palenie zwłok w krematoriach też było smętne i liche. Widok krów zżerających kwiatki ze zmarłych to dla mnie chleb powszedni. Wygłodniałe psy grzebiące w ludzkich szczątkach były dla mnie jak zwykłe popołudnie z rodziną w lesie. Dopiero odrobinę dalej, w dół rzeki, zobaczyłem, że ludzie pluskają się w tej samej wodzie, do której wcześniej zrzucali martwe ciała. Wtedy na mojej twarzy zagościł uśmiech. Poczułem, że ten dzień będzie udany.

Blog o podróżach, seksie i narkotykach. Bardzo czarny humor.