Indie – Gwałty na białych turystkach

14 lutego 2016 Dwójka, Indie, seks 13 komentarzy
gwałty w Indiach na białych kobietach

„Ruchałem ją” – właśnie taki podpis towarzyszy zdjęciom, które Hindusi robią sobie z białymi turystkami. Wrzucają je na swoje sociale, gdzie dostają tysiące komentarzy. Autorami są inni Hindusi, spragnieni białego ciałka Europejki. Oczywiście fotografowane kobiety nie mają o niczym pojęcia.


Gwałty w Indiach

 
Gwałty w Indiach oraz inne ataki na tle seksualnym są poważnym problemem. Nie dotyczy to tylko białych turystek, ale ogólnie kobiet. Płeć piękna jest traktowana jako ta gorsza. Wszystko zaczyna się w trakcie ciąży. Gdy młoda para dowiaduje się, że będzie miała dziewczynkę, postanawia przeprowadzić aborcję. Rezultatem jest dysproporcja w liczbie kobiet i mężczyzn. A potem po Indiach błąkają się całe stada wygłodniałych seksualnie mężczyzn, którzy wsadziliby we wszystko, co ma cycki, puls i nie jest odkurzaczem.

plaża w Indiach

Biała kobieta w Indiach

 
Umówmy się, Indie nie są znaczącym punktem na seksturystycznej mapie świata. Próżno liczyć, że taka niewyżyta Niemka bądź Włoszka planuje wakacje do Indii, myśląc sobie: „Ale mam ochotę na Hindusa… Nie schodziłabym z niego”. Kobiety po seks jadą do Egiptu, Turcji, Tunezji czy Kenii i Tanzanii. Tam szukają wakacyjnego romansu i komplementów, których nie dostały od kilku lat w Europie.


Wróćmy do Indii. Podróżowanie po tym wspaniałym kraju na własną rękę jest dużo prostsze dla faceta niż dla kobiety. Powód jest prosty. Nikt nie chce cię wydymać. Z ust kobiet, które w Indiach były dłużej niż ja, słyszałem takie historie, że nóż się w kieszeni otwierał i dziobał w udo. I nie chodzi o gwałty na białych turystkach, ale o zboczenia na tle seksualnym.

gwałty w Indiach
Powód, dla którego Indie nie są popularnych kierunkiem seksturystycznym.

A wracając do Indii: podróżowanie po tym wspaniałym kraju na własną rękę jest dużo prostsze dla faceta niż dla kobiety. Z prostego powodu: nikt nie chce Cię wyruchać. Z ust kobiet, które w Indiach były już trochę dłużej niż ja, słyszałem takie historie, że nóż się w kieszeni otwierał i dziobał w udo. I nie chodzi nawet o gwałty na białych turystkach w Indiach, ale o zboczenia na tle seksualnym.

Oto kilka z historii, które usłyszałem zaledwie przez miesiąc pobytu.


Anna, lat 25

 
Dziewczyna podróżowała z Waranasi do Bangalore. Autobus od kilku godzin nie miał postoju. Anna zaczęła się zastanawiać, czy jest anatomicznie możliwe, żeby kobieta nasikała do butelki. Gdy jednak się zatrzymali, wszyscy mężczyźni podeszli pod najbliższy płot i załatwili potrzebę. Ta zapytała o toaletę, ale okazało się, że żadnej nie ma w pobliżu.

Dopiero osiemnastoletni chłopak wydał się pomocny. Zarzekał się, że wie, gdzie jest restauracja z ubikacją. Zaoferował dziewczynie, że ją tam zaprowadzi. Ta się zgodziła. Gdy tylko weszli po schodach, okazało się, że nie ma restauracji, ale jest taras na dachu. Chłopak przysiągł, że się odwróci, gdy będzie sikała. Przebiegły skubaniec!

Dziewczyna może i była naiwna, ale nie aż tak, jak by Hindus oczekiwał. Zaprotestowała i kazała chłopakowi spadać. Cała historia skończyła się dobrze. Dziewczyna poszczała się w gacie. Coś podobnego nigdy nie przydarzyłoby się indyjskiej kobiecie. Te są chronione pod tym względem. Za taki numer Hindusi sami by go dojechali.


Veronica i Stephie, obie po 27 lat

 
Dziewczyny jechały nocnym pociągiem z Bombaju do Agry. Wsiadły do wagonu sypialnego drugiej klasy. Pociąg ruszył. Nic nie zwiastowało kłopotów. Zgromadzeni dookoła mężczyźni przyglądali im się przez całą drogę. To nie jest w Indiach niczym nadzwyczajnym, bo mi też się to zdarzało. Obserwowali, jak jedna otwiera jogurt. Jak drapie się po głowie. Jak czyta książkę. Jak mruga. Jak podpala faceta siedzącego obok. Żaden ruch, żaden gest nie przeszedł niezauważony.

Gdy przyszła pora na spanie, w pociągu zgasły światła. Dziewczyny rozłożyły się na wyrkach. Po pięciu minutach facet na łóżku naprzeciwko wyjął fiuta. Zaczął się masturbować. Wpatrywał się w blondynkę – Veronicę. Gdy mi to opowiadała, byłem zdumiony. Przez całą drogę nie zmrużyła oka, modląc się do Boga, w którego nie wierzyła, żeby tylko nie skończyło się gwałtem. Na szczęście nikt jej nie dotknął do końca podróży. Zgwałcili ją dopiero na dworcu. Odetchnęła z ulgą.


Tony, lat 32 (wtedy)

 
Ta historia zdarzyła się, gdy przybyłem z Varkali do Koczin pociągiem. Dwa dni wcześniej poznałem tam Włoszkę. Dziewczyna była atrakcyjna, co podkreślała kusymi ciuchami. Ubrała się w takie spodenki, że aż zaprotestowałem. Prosiła się o gwałt. Posłuchała mnie. Przebrała się w spodenki, które były może dziesięć centymetrów dłuższe i kończyły się zaraz za pośladkami.

Gdy wysiedliśmy z pociągu w Koczin, musieliśmy zabić czas w oczekiwaniu na następny pociąg do Bangalore. Weszliśmy do baru zaraz obok dworca. Czas się tam zatrzymał. Kolesie zalegali za stolikami i oglądali krykiet. Nawet się nie ruszali. Pewnie dawno już nie żyli, ale właściciel postanowił ich zostawić, żeby bar sprawiał wrażenie popularnego miejsca. Wypchano ich watoliną i posmarowano olejkami. W środku tak mocno śmierdziało od rozlanego piwa i gnijących ciał, że po wejściu od razu pomyślałem, gdzie by się tu zrzygać.

Kim byli klienci tego miejsca? Gdzie ja przyprowadziłem tę babkę? Wszyscy w barze siedzieli przybici i przeorani życiem. Pili, by życie choć na chwilę zdjęło im buta z gardła.

– Francesca… – zacząłem. – To chyba nie jest najlepsza miejscówka.
– Właśnie to mi się podoba. Jest autentycznie – stwierdziła.
– Jesteś pewna?
– Tak. Sama bym tu nie przyszła, ale że jestem z tobą, czuję się bezpiecznie.

Nie dziwiło mnie to. Kilka dni wcześniej poszedłem do lokalnego fryzjera. Nie mogliśmy się dogadać, więc skończyłem z dyńką wygoloną prawie na zero. W Indiach prezentowałem się jak ruski morderca. W Polsce wtopiłbym się w tłum, ale tam się wyróżniałem. Budziłem strach.

Usiedliśmy na jednej z sof, zaraz obok facetów wypchanych watoliną. Zamówiliśmy dwa piwa Kingfisher. Posiedzieliśmy tak z kwadrans. Wstałem od stolika. Poszedłem do klopa. Obawiałem się o Włoszkę. Wolałem jej nie zostawiać. W barze nie było ani jednej kobiety. Ale nie miałem wyjścia, inaczej poszczałbym się w portki.


Powrót do stolika

Gdy wróciłem, przy naszym stoliku stało już trzech facetów. Namawiali Włoszkę do wspólnego zdjęcia. Znałem ten numer doskonale. Każdy z nich zrobiłby z nią zdjęcie, wrzucił na Instagrama i podpisał: „Ruchałem ją”. Potem posypałyby się lajki i komentarze wyrażające podziw. Szedłem przez salę, by interweniować, i nagle stanąłem jak wryty. Zauważyłem kolesia, który masturbuje się dwa stoliki obok. Nie wiedziałem, jak zareagować. Bo o co miałem go zapytać?

– Przepraszam pana, czy mógłby pan przestać sobie walić?

krowa bajeruje małpę

 

Zbiorowe gwałty w Indiach

 
Gwałty w Indiach stają się coraz większym problemem. Władze dopiero niedawno dostrzegły problem, po tym jak opinia publiczna na Zachodzie zaczęła to krytykować. Wcześniej Hindusi czuli się bezkarni, niczym szczury rabujące statek. Hindusi aranżują małżeństwa, więc traktują innych ludzi jak towar. Z Hollywood dowiadują się, że biała kobieta idzie szybko do łóżka. To powoduje, że lokalni faceci nie mają oporów przed niczym. I choć nie jest to powód do żartów, to w Indiach na gwałt nie mówi się „gwałt”. Dla nich to pościg za buziakiem, który poszedł za daleko…


Książka czarny humor ironia sarkazm


Następna historia:
Jak wykiwać policję na Bali?