Tajlandia – Prawo Morskie
Jeśli przez cały blog Bunkrów Nie Ma przewijają się historie po bandzie, to „Prawo Morskie” jest z nich wszystkich najmocniejsza. Jest najbardziej zakręconym wieczorem w moim życiu. A zaczęło się tak niewinnie…
Jeśli przez cały blog Bunkrów Nie Ma przewijają się historie po bandzie, to „Prawo Morskie” jest z nich wszystkich najmocniejsza. Jest najbardziej zakręconym wieczorem w moim życiu. A zaczęło się tak niewinnie…
Raj na ziemi nie istnieje. Wszystko to kwestia wyobraźni. Zanim się tam pojedzie, człowiek oczekuje, że będzie chodził z nieustannym wzwodem. Porównuje miejsce, w którym się obecnie znajduje, do owego raju. Wydaje mu się, że w jakiś sposób będzie się tam czuł bardziej zadowolony. A jak wygląda rzeczywistość? Te miejsca może i są piękne, ale nie doświadcza się tam cudów. Wszystko kreowane jest przez naszą wyobraźnię oraz marketing turystyczny. Ludzie są w stanie zapłacić mnóstwo pieniędzy, by poczuć tę namiastkę raju.
Po sześciuset pięćdziesięciu kilometrach dojechałem do Da Nang. Zrobiłem sobie kolejną przerwę. Jeszcze w hostelu poznałem Szwedkę. Miała na imię Lisa. Podróżowała przez Wietnam w przeciwnym kierunku niż ja. W Azji Południowo-Wschodniej przeciętny backpacker jest bardzo przewidywalny i schematyczny. Podróżuje mniej więcej w taki sam sposób.
Gdy przejeżdżałem przez Wietnam, byłem tak głodny i odwodniony, że mało brakło, a Angelina Jolie by mnie adoptowała. Kląłem sobie pod nosem po niemiecku, robiąc postanowienia co do Wietnamu. Przede wszystkim postanowiłem, że nie będę więcej pił. Miałem dosyć. Siedziałem na dupie przez tyle czasu, że potrzebowałem jakiegoś wyzwania.
Nadeszły święta Bożego Narodzenia. Poszedłem z Holendrem do klubu. Poznaliśmy dwie Brazylijki. Pierwsza była szczupła, miała niesamowicie melodyjny i kobiecy głos. Druga miała pulchną dupę i usta tak szerokie, że gdyby nie miała uszu, to pewnie uśmiechałaby się naokoło. Zmieściłaby do środka kabaczek.
Używamy plików cookies, żeby blog działał poprawnie i żeby liczyć ruch. Możesz zaakceptować wszystkie, odrzucić opcjonalne albo wybrać własne ustawienia. Decyzję zmienisz w każdej chwili.
Poniżej zdecydujesz, z których plików cookies korzystamy. Niezbędne działają zawsze, bo bez nich strona nie zadziała. Pozostałe włączasz i wyłączasz sam.
Pliki niezbędne do działania bloga: sesja, bezpieczeństwo i zapamiętanie Twojej decyzji o cookies. Bez nich strona nie działa poprawnie, dlatego nie można ich wyłączyć.
Podstawowe działanie bloga: sesja i zapamiętanie Twojej decyzji o cookies.
Więcej informacji: bunkrowniema.pl (otwiera się w nowym oknie)
Pomagają nam zrozumieć, jak korzystasz z bloga: które wpisy czytasz i gdzie napotykasz problemy. Dane są zbiorcze i służą wyłącznie do ulepszania serwisu.
Statystyka ruchu na blogu (GA4). Pozwala liczyć wizyty i sprawdzać, które wpisy działają dobrze.
Więcej informacji: policies.google.com (otwiera się w nowym oknie)
Menedżer tagów Google - uruchamia narzędzia pomiarowe zgodnie z Twoją zgodą.
Więcej informacji: policies.google.com (otwiera się w nowym oknie)
Pozwalają dopasować reklamy do Twoich zainteresowań i mierzyć skuteczność kampanii, także poza naszym blogiem.
Pomiar konwersji i remarketing w kampaniach Google Ads.
Więcej informacji: policies.google.com (otwiera się w nowym oknie)
Szczegóły opisaliśmy w Polityka plików cookies oraz .