Nepal – Nic tak nie cieszy jak złamana ręka
Gdy człowiek łamie rękę wysoko w górach, najpewniej czeka go śmierć. Gdy przytrafiło się to pewnej Irlandce, byłem wniebowzięty. Przeszła mnie fala rozkoszy, która zamieniła się błogość.
Gdy człowiek łamie rękę wysoko w górach, najpewniej czeka go śmierć. Gdy przytrafiło się to pewnej Irlandce, byłem wniebowzięty. Przeszła mnie fala rozkoszy, która zamieniła się błogość.
Schodziłem z góry Gokyo Ri, gdy daleko w szczelinie między dwoma wierzchołkami pojawiła się sylwetka helikoptera. Zrobił rundkę dookoła jeziora, zapętlił za szczytami i zacząć obniżać kurs. Lądował praktycznie 200 metrów ode mnie, więc miałem go jak na dłoni. Cała okolica nagle ożyła. Ze stoku podniósł się lekki kurz, łąka zaczęła falować, a pasące się na niej jaki – uciekać. W powietrzu wisiało coś przerażającego. Ogarnął mnie strach.
Historia, którą za chwilę przeczytasz, to jedna z najbardziej krzywych akcji, jakie kiedykolwiek były moim udziałem. Nie mnie oceniać jej aspekt moralny. I tak zawsze chciałem trafić do piekła. Tam poszli sami interesujący ludzie. Jeśli wierzyć w buddyjskie prawo karmy – powinienem zginąć. Mógłby potrącić mnie kulig organizowany przez Jeden Osiem L. Podła śmierć. Swoją drogą: ciekawe, czy facet już zapomniał…
Nadchodziła chwila próby. Arcytrudny czas w moim życiu. W Nepalu zbliżała się połowa marca. Temperatura rosła, topniały śniegi, noce były coraz cieplejsze. Intensywnie przygotowywałem się do trekkingu dookoła Annapurny. Dwudziestodniowa wycieczka dookoła dziesiątej najwyższej góry świata oferuje jedną z najpiękniejszych tras na świecie. Jarałem się tym jak marzanna na wiosnę.
Jeśli nie czytałeś jeszcze książki „Bunkrów nie ma”, to poniżej wrzuciłem wszystkie 72 historie, których nie znajdziesz blogu. Dostępne są tylko w książce. Do każdej z nich dorzuciłem ilustrację i krótką zajawkę. Ponad te niedostępne historie z książki, kolejne 28 opublikowałem również na blogu. Razem daje to 100 historii, które spisałem na 540 stronach książki z bardzo czarnym humorem.
Używamy plików cookies, żeby blog działał poprawnie i żeby liczyć ruch. Możesz zaakceptować wszystkie, odrzucić opcjonalne albo wybrać własne ustawienia. Decyzję zmienisz w każdej chwili.
Poniżej zdecydujesz, z których plików cookies korzystamy. Niezbędne działają zawsze, bo bez nich strona nie zadziała. Pozostałe włączasz i wyłączasz sam.
Pliki niezbędne do działania bloga: sesja, bezpieczeństwo i zapamiętanie Twojej decyzji o cookies. Bez nich strona nie działa poprawnie, dlatego nie można ich wyłączyć.
Podstawowe działanie bloga: sesja i zapamiętanie Twojej decyzji o cookies.
Więcej informacji: bunkrowniema.pl (otwiera się w nowym oknie)
Pomagają nam zrozumieć, jak korzystasz z bloga: które wpisy czytasz i gdzie napotykasz problemy. Dane są zbiorcze i służą wyłącznie do ulepszania serwisu.
Statystyka ruchu na blogu (GA4). Pozwala liczyć wizyty i sprawdzać, które wpisy działają dobrze.
Więcej informacji: policies.google.com (otwiera się w nowym oknie)
Menedżer tagów Google - uruchamia narzędzia pomiarowe zgodnie z Twoją zgodą.
Więcej informacji: policies.google.com (otwiera się w nowym oknie)
Pozwalają dopasować reklamy do Twoich zainteresowań i mierzyć skuteczność kampanii, także poza naszym blogiem.
Pomiar konwersji i remarketing w kampaniach Google Ads.
Więcej informacji: policies.google.com (otwiera się w nowym oknie)
Szczegóły opisaliśmy w Polityka plików cookies oraz .