Singapur – Spotkanie Biznesowe

Singapur blog pl

Singapur to miasto-państwo, które swój sukces ekonomiczny zawdzięcza dobremu położeniu geograficznemu. Dawno, dawno temu, gdy Anglicy kupowali od Chińczyków opium i transportowali je do siebie na wyspę, potrzebowali przyczółku po drodze. Takiego na szluga czy coś. Tak w skrócie powstała ta mieścina. W tej chwili Singapur jest jednym z najlepiej rozwiniętych krajów azjatyckich, gdzie ludzie żyją według ustalonego odgórnie idealnego systemu.


Singapur i zakazy

 
Ci, którzy stworzyli tę małą utopię, nie wpadli jednak na to, że żyjąc w idealnym państwie, można się zanudzić na śmierć. Bo w państwie Singapur nic, kurwa, nie można. Co chwilę wlepiona jest tabliczka z zakazem. „Nie żuj gumy w metrze”, „Nie żryj w metrze”, „Nie całuj się w metrze” itp. A już, nie daj Bóg, jeśli jarasz fajki. Zapomnij o wesołym i radosnym kopceniu sobie gdziekolwiek chcesz. Swobodnie palić możesz tylko w miejscach do tego wyznaczonych. Gdzieś na środku ulicy stoi wielka popielniczka i nie możesz się od niej oddalić nawet na kilka metrów. Gdy tak zrobisz, wlepią ci karę, zakują w dyby i wsadzą jaja w imadło…

Ponieważ wszystkie te ograniczenia miałem kompletnie w dupie, odpaliłem sobie fajkę zaraz po przekroczeniu granicy. Ludzie dookoła popatrzyli na mnie, jakbym właśnie nastawiał zegar tykającej bomby. Jakiś stary babus z miejsca się do mnie przyjebał i zaczął sapać.
 

Zakazy w Singapurze
 
– Przepraszam bardzo, ale tu nie można palić. Czy wie pan, że palenie jest niebezpieczne i może prowadzić nawet do śmierci?
– Aha. Tak samo jak wkurwianie nieznajomych.
– Słuuucham?

Najśmieszniejsze jest to, że większość tych zakazów jest oczywista. Na niektórych rysunkach ukazany jest na przykład koleś przechodzący przez drogę w niedozwolonym miejscu. Albo typ w metrze opierający się o drzwi. I to ma mi w czymś pomóc? Wielkie mi, kurwa, odkrycie. No jasne, że nie można się opierać o drzwi. Będąc krajem konsekwentnym, Singapur powinien zainstalować dodatkowe tabliczki, na których typ sra przed biurowcem albo pedofil buduje zamki z piasku z małymi dzieciakami. I to wszystko przekreślone. Według mnie to dużo większy występek niż opieranie się o pieprzone drzwi. A choć o pedofilach można dużo złego powiedzieć, to jednak zawsze zwalniają przy szkołach. Jak ja lubię czarny humor

 

Pomnik w Singapurze
 

Singapore mate

 
Amerykanin, u którego miałem zamieszkać na te kilka dni, był akurat w robocie. Brudny i niewyspany pognałem do hostelu uciąć sobie drzemkę. Zameldowałem się, zapłaciłem za nocleg, rozpakowałem swoje rzeczy i z uśmiechem na twarzy udałem się na małe sranko przed snem.

Toaleta męska składała się z kilku kabin oraz dwóch pisuarów. Wszedłem do kabiny i po chwili usłyszałem, jak ktoś wchodzi do tej obok mnie. Usłyszałem dźwięk rozpinanego paska i odpinanych spodni. Nastąpiła chwilka ciszy. Nagle koleś wydał tak przerażający wrzask, jakby to było najbardziej bolesne gówno w jego życiu. Stękał, jak gdyby rodził dziecko z wodogłowiem. Po dwóch minutach tych jęków wyszedłem ze swojej kabiny, żeby umyć ręce.

Facet nadal się męczył. Przerodziło się to wręcz w skamlenie. Może gościu dzień wcześniej zjadł obiad razem z talerzem i teraz próbował to wszystko wysrać? Budziło to moją trwogę, w pewnym sensie zrobiło mi się go żal. Ale że z łakomstwa zeżarł garnek – to teraz niech ma za swoje.

Po krótkiej pauzie koleś kontynuował swoje stękanie. Gdy miałem już go zapytać, czy wszystko jest okej i czy przypadkiem nie potrzebuje pomocy (jakkolwiek miałbym mu pomóc w wysraniu talerza), nagle otworzyły się wrota i ujrzałem wielkiego gościa trzymającego w ręku dwa potężne kondomy wypełnione nieznaną mi substancją. Pewnie były to jakieś dragi. Obstawiam, że koks. W pierwszej chwili nie dostrzegł, że obserwuję go z kąta. Dopiero gdy zaczął obmywać dzieło swojego przemytu, dotarło do niego, że nie jest sam. Zmierzył mnie dość długim spojrzeniem, wzruszył ramionami, uśmiechnął się i rzekł:

– Singapore, mate…

Po czym wyszedł z łazienki i trzasnął drzwiami.


Spotkanie Biznesowe

 

Następnego dnia przeniosłem się do chaty mojego kumpla ze Stanów. Apartament dzielił z dwoma Bułgarami, gdzieś pośród dzielnicy czerwonych latarni, czyli Geyland. Nie było dla mnie wolnego pokoju, dlatego rozstawili mi materac w pokoju dziennym. Mieszkanie było tak skonstruowane, że zaraz po wejściu człowiek miał przed oczami mój materac.

Posiedziałem chwilę z Amerykaninem Andym. Opowiedział mi o potencjalnym inwestorze, który planował wpompować mnóstwo pieniędzy w aplikację na smartfony stworzoną właśnie przez Andy’ego. Nazajutrz mieli z tym gościem zjeść lunch i potem ewentualnie wrócić do mieszkania, żeby ustalić szczegóły ich współpracy.


Singapurka

 
Andy wziął prysznic, spakował laptopa i wyszedł na całą noc do biura, tak aby przygotować grunt pod przyszły interes. A ja z nudów napisałem do Singapurki poznanej kilka dni wcześniej na wyspie Perhentians. Tej samej którą posuwał Niemiec. Wróciła niedawno do siebie, a Niemiec na własną rękę poleciał na Borneo. Spotkaliśmy się gdzieś w centrum miasta, zaraz obok pomnika rodziny ćpunów.
 
Pomnik ćpunów w Singapurze
 
Od piwka do wódeczki i postanowiłem tego wieczoru zdjąć z niej majteczki. Ona mieszkała ze swoją matką, którą widywała dość rzadko. Poszliśmy kochać się do mnie, a co robiliśmy, o tym nie wspomnę.

Nazajutrz Andy, który przesiedział całą noc w biurze, włożył garnitur, poprawił kołnierzyk koszuli, założył krawat i spojrzał na siebie w lustrze, mówiąc:

– To twój wielki dzień, Andy. Twój biznes dostanie dziś ogromnego kopa do przodu, a ty wieczorem będziesz popijał szampana. Nie może się nie udać.

Po czym wziął swoją torbę z laptopem, wsiadł w taksówkę i pognał czym prędzej na umówiony lunch z inwestorami. Przez pierwsze dwadzieścia minut nie rozmawiali o interesach, jak nakazuje dobry zwyczaj takich spotkań. Zjedli do końca posiłek, zamówili taksówkę i udali się do mieszkania. Andy miał tylko nadzieję, że posprzątałem w porę jego zagajnik. Tych dwóch dżentelmenów zapłaciło za taksówkę i wsiadło do windy. Na wybranym piętrze Andy włożył klucz do zamka, przekręcił dwa razy i otworzył drzwi, wpuszczając gościa pierwszego.

Obaj zapewne zamarli ze zdziwienia, gdy zobaczyli przed sobą moją nagą dupę.
 
spotkanie biznesowe w Singapurze


Szukasz książki z czarnym humorem? Aż 72 historie, których nie znajdziesz na blogu!

 
Książka z czarnym humorem

Następna historia
Argentyna – Buenos Aires

Related Post