Bahrajn – Tam, gdzie Allah nie patrzy

8 października 2026 Bahrajn, Dwójka, seks 0 komentarzy
Bunkrów nie ma II

W drodze powrotnej z Himalajów wbiłem na Bliski Wschód. Bahrajn to mała wyspa na Morzu Arabskim, którą upodobali sobie Saudyjczycy. Przyjeżdżają tam, by się nawalić i wydymać Rosjankę w dupę. Kraj utrzymuje się ze sprzedaży ropy, która stanowi 80% PKB. Pozostałe 20% to wcześniej wspomniany anal.


Analna potęga

Pod tym względem Bahrajn bije na głowę takie kakaowe potęgi jak Brazylia, USA czy Emiraty. Rosjanki często dostają zapłatę w barterze, więc po mieście popyla wiele blondynek z kanistrami zatankowanymi czarnym złotem. Gdy na ulicy zobaczysz kobietę prowadzącą cysternę, to z pewnością stare kurwiszcze, które nakumulowało kapitału przez wiele lat ciężkiej pracy.

Pod względem imprezowym Bahrajn jest często nazywany Mielnem Bliskiego Wschodu. Niby nie można pić, ale każdy szanujący się hotel czy klub sprzedaje alkohol w ogromnych ilościach. I choć Dubaj powoli przejmuje prym największego burdelu na Bliższym Wschodzie, to Bahrajn nadal trzyma gardę i nie daje się pokonać. Ropa i prostytucja zawsze szły w parze. To system naczyń połączonych. Im więcej ropy leje się z kurka, tym tłoczniej robi się na ulicach.


Kontrola celna

Wysiadłem z samolotu i dobiłem do kontroli celnej. Szmatogłowy celnik poprosił o paszport. Podałem mu dokument.

– Jaki jest cel podróży?
– Prostytucja.
– Rozumiem. – Rozpromienił się. – Podróżowałeś sam?
– Nie, było ze mną jeszcze kilku ludzi na pokładzie. No i załoga.
Facet spojrzał na mnie ponownie. Tym razem bez uśmiechu.
– Wyciągnij palec wskazujący prawej ręki i przyłóż do czytnika.
Posłuchałem go.
– Nie tak!
– A jak? – zapytałem.
– Od drugiej strony.
– To znaczy?
– Paznokciem do góry – wyjaśnił, po czym wyciągnął palec przed siebie i powolnym ruchem pokazał, jak mam go przystawić. Przeszło.
– Dobrze. A teraz proszę zakasłać.
– Słucham?
– Zakasłać. Ekhmmmm… Ekhmmmm… – zaprezentował.
Zakasłałem.
– A teraz proszę zasłonić prawe oko i przeczytać wszystkie liczby, jakie widzi pan w ostatnim rzędzie.


Celnik

Celnik pomagał, jak mógł. Długopisem wskazywał mi cyfry. Ja odczytywałem. Gdy nie widziałem wyraźnie, podpowiadał mi pierwsze kilka liter.

– Dwadzie… No śmiało!

Jak się okazało, miałem lekką wadę wzroku. Skontrolował mi też kręgosłup. Lekka skolioza.

– Dobrze. Witamy w Bahrajnie!

Udałem się do hotelu. Na nocleg wybrałem hotel z pięcioma gwiazdkami. Sam chciałem sobie sprawić prezent na urodziny. Nigdy wcześniej nie spałem w tak drogim i luksusowym miejscu. Ale po męczarniach w Himalajach stwierdziłem, że należy mi się nagroda.

bahrajn

Zalogowałem się, wziąłem prysznic i zszedłem do restauracji. Na wejściu siedział facet i czytał książkę. Przerzucał akurat stronę, co wyglądało komicznie. Arabowie czytają od końca. Wyglądało to tak, jakby facet spojlerował sobie końcówkę i potem ustalał, jak do tego doszło. W ostatnim akcie dotarłby do tytułu.

– O kurwa! To był „Potop”.


W restauracji

Większość stolików w restauracji była pusta, poza jedną obszerną lożą. Siedziało w niej dwóch Arabów i tuzin blondynek. Wszystkie z nogami, w kusych spódniczkach, o wyraźnie słowiańskiej urodzie. Jedna podciągnęła kieckę wysoko, w zasadzie nie dało się wyżej. Musiała wywrócić spódniczkę na lewą stronę, tak że od bioder szła do góry na żebra i cyce.

Zastanowiłem się, gdzie usiąść. Najlepiej zaraz obok nich. Wtedy coś przynajmniej podsłucham, udając, że bawię się w telefonie.

Za chwilę kelner podbiegł do jednego z Arabów, wymienili kilka słów, po czym facet ruszył w moim kierunku. Grzecznie poinformował mnie, że ten stolik jest zajęty. Podobnie jak ten obok. Jeśli chcę przebywać w restauracji, to muszę usiąść pod ścianą, zaraz przy kiblach. Odmówiłem.

– Mogę usiąść maksymalnie stolik dalej, ale opcja z kiblem odpada.
Facet pokręcił głową. Mimo wszystko się nie poddawał.
– To może na początku przyjmę zamówienie, a potem znajdziemy dla pana odpowiednie miejsce. Słucham więc?
– Poproszę piwo.
– A coś do jedzenia?
– Jelenia po kaszubsku.
– Słucham?
– Jele… – próbowałem powtórzyć.
– Nie mamy takiego dania. Proponuję spaghetti.
– To dwa piwa.
– Na jaki numer pokoju?
– Teraz to już zapomniałem. Ale chwilkę, podam panu wizytówkę i poproszę na to nazwisko.

Musiałem coś zrobić, by facet zaczął mnie traktować poważnie. Inaczej jadłbym z deski na klopie. Jeszcze w Polsce poprosiłem kolegę, żeby wydrukował kilka lewych wizytówek z logiem Booking.com na koszulce. Wrzuciliśmy tam moje imię i pozycję menadżera wyższego szczebla. Wyciągnąłem jedną wizytówkę. Wepchnąłem mu do łapy. Facet połączył kropki w głowie.

– Bardzo dziękuję. Może pan zostać przy tym stoliku. Przepraszamy za kłopot.
– Dobra już, dobra – odparłem. – Ale przesiądę się jeden stolik dalej, bo jeszcze mnie ktoś z niego wysadzi.


Rosjanka

Biegusiem wypiłem dwa piwka. Podziękowałem kelnerom i zszedłem do lobby, by zamówić taksówkę. Przed recepcją stała Rosjanka, która nagrywała telefonem jakieś filmiki. Taksówka miała pojawić się za kilka minut. Podbiłem do niej. Użyłem swojego najmocniejszego otwieracza z arsenału. To musiało zaskoczyć.

– Słuchaj, masz może rozmienić stówę po pięć dych?
– Da. Kanieszna.

Wyciągnęła banknoty i podała mi. Uniosłem je pod światło, po czym stwierdziłem:

– Zaraz, zaraz! Te banknoty są podrabiane.
– Jop twoja mać! Wygląda na to, że zostałam zgwałcona!


W korku

Przyjechała taksówka. Wskoczyłem do środka i po chwili staliśmy z kierowcą w korku.

– Często macie tu korki? – zapytałem.
– Bardzo często. W Bahrajnie nie ma komunikacji miejskiej. Jesteś Amerykaninem?
– Nie. Polakiem.
– Jak masz na imię?
– Tony. A ty pewnie Mohammed?
– Skąd wiedziałeś?
– Nawet niewidomy przejrzałby cię na wylot. Opowiedz mi, o co chodzi w tym Bahrajnie.

Przez następną godzinę w korku dowiedziałem się wszystkiego o klubach nocnych, prostytutkach z Rosji, fetyszach Saudyjczyków. Mohammed zjadł zęby na analu z Rosjankami. Był analnym omnibusem. Wiedział nawet, u której z pań narzędzie pracy najszybciej dochodziło do siebie – tak, że już po kilku minutach jej popierdywaniu towarzyszyło kilka decybeli.

– Wspominałeś, że faceci w barze potrafią się pobić o prostytutkę. Klient nakrył ją z innym?
– Nie, to by wypaczało ideę dziwki.
– To o co ci chodziło?
– Kobieta może być bardzo atrakcyjna. Gdy Saudyjczycy wypiją, zaczynają walczyć o tę kobietę. Nawet jeśli trzeba jej za ten seks zapłacić, to i tak trzeba ją poderwać.
– Dlaczego?
– Bo większość z tych lasek nawet nie czuje się prostytutkami.
– A kim? Strażakami? Jak dla mnie to książkowy przykład kurwy. Tyle że trochę bardziej ekskluzywnej.
– Z jakiegoś powodu wolą się oszukiwać. Taka dziewczyna dowiaduje się od koleżanki, ile można zarobić.
– I co?
– I przylatuje na miejsce.
– A jak się rekrutują?
– Sposobów jest wiele. Są miejsca, w których jest pełno skautów.
– Tak jak w piłce nożnej? Ktoś obserwuje, jak dymają się na sparingach?
– Coś w ten deseń. Jest na przykład klub w Londynie. Mahiki. Każdy już wie, że jest pełen skautów. Szukają lasek, które mają wyglądać w określony sposób.
– Czyli jak?
– Blond włosy, szczupła sylwetka, długie nogi i koniecznie Europa Wschodnia.
– Zrozumiałe.
Podał mi wizytówkę.
– Jak będziesz potrzebował kobiety na wieczór, to ci ją załatwię.
– Dzięki. Można płacić BLIK-iem?
Przyjrzałem się karteczce, którą mi wręczył. Wróciłem wzrokiem na niego. Spojrzałem jeszcze raz na wizytówkę. I znowu na niego.
– Stary, ale ta wizytówka jest pusta. Biała kartka.
– Bo czytasz nie z tej strony. Przewróć na drugą stronę.
– Faktycznie, jest!


W klubie

Wszedłem do klubu, gdzie przewaga facetów była już potężna. W zasadzie to jedynymi kobietami były blondynki przy barze. Wyglądało to podejrzanie. Wpadłbym w jeszcze większe osłupienie, gdybym zobaczył na środku plac zabaw dla dzieci. Byłby to klub go-go przystosowany do rodzin z dziećmi. Tata bajerowałby dziwki przy barze, a jego pociechy kopałyby zamki z piasku zaraz obok. Tylko nie za głęboko, by nie dokopać się do ropy.
Zamówiłem coś do picia. Facet przy barze postanowił się zbratać i trzasnąć ze mną toast.

– Masz na imię Mohammed? – zapytałem.
– Skąd wiedziałeś?
– Proste, człowieku. Te wszystkie kobiety to kurwy?
– Oczywiście, że tak.
– I one same tu przylatują?
– Tak i nie. Niektóre są werbowane jeszcze w Europie. I nie przylatują, by stać po klubach, ale na konkretne zlecenia.

Wznieśliśmy toast, opróżniłem kieliszek.


Prawda o Bahrajnie

– Czyli Bahrajn to takie miejsce, gdzie Allah nie patrzy?
– Można tak powiedzieć. Jest jeszcze Dubaj. Widzisz, większość tych facetów jest tu po to, żeby wydymać jedną Rosjankę w dupę.
– Dlaczego akurat w dupę?
– W Islamie anal to haram, czyli coś zakazanego. Coś nieczystego. A jak się nietrudno domyślić, to, co jest zakazane, smakuje najlepiej.
– Smakuje?
Pokręcił tylko głową z uśmiechem.
– A kim są klienci? – zapytałem.
– Saudyjczycy. Przyjeżdżają tutaj z wolnej stopy, najczęściej pod pretekstem spotkania biznesowego. W lobby hotelu już czekają na nich Rosjanki.
– A ty skąd jesteś, Mohammed?
– Z Egiptu.
– I jesteś tu dla tych dziewczyn?
– Nie. Ja tu pracuję.
– Alfons?
– Nie! – zaśmiał się.
– To co? Ropa?
– Znowu zgadłeś. Czasami wpadam się tu zabawić. Ale bez przesady. Większość mężczyzn w tym barze to świry. Są stuknięci.
– W sensie kto i dlaczego?
– Saudyjczycy. Kupują szampana, wpychają laskom pieniądze do cipek. Albo w tyłek. Ja już naprawdę różne rzeczy widziałem i o jeszcze dziwniejszych słyszałem.
– Ile taka laska zarabia?
– 5000 dolarów za noc plus opłacone wszystkie hotele z przelotami. Jak laska się zgodzi, to najczęściej zabierają ją do Arabii Saudyjskiej. Na konkretne zlecenie.
Facet miał podejrzanie szczegółową wiedzę jak na kogoś, kto bywa tam rzadko.
– Ja kiedyś byłem w Polsce! Nawet umiem mówić po polsku – chwalił się.
– Ta… Pewnie przekleństwa?
– Nie… Możemy spróbować.
– Serio?
– Dzeń tobry – powiedział z dumą.
– No cześć, Mohammed! – odpowiedziałem. – Poćwiczmy język polski. Co sądzisz o teorii dualizmu własności, która zakłada, że substancje mogą mieć własności fizyczne i mentalne?
– What?


W hotelu

Dopiłem, co miałem, i wróciłem do hotelu. Życie w Dubaju lub w Bahrajnie wcale nie wygląda tak, jak wynika z tych sensacyjnych książek typu „Byłam podnóżkiem szejka” albo „Arab łupał mną orzechy”. One mają pobudzać fantazję i dobrze się czytać. Prostytucja to nic nowego.

Ale uderzyło mnie to, o czym wspomniał Mohammed. Nie przytoczyłem tego. Powiedział, że Allah stworzył kobietę, aby służyła człowiekowi, co w domyśle oznacza mężczyznę. Wielu szmatogłowych uważa, że jeśli wczytać się w słowa Mahometa, to można dojść do podobnych wniosków. Tyle że Mahomet nie napisał książki. Facet był niepiśmienny. Miał swojego kronikarza, któremu dyktował. Pewnie wiele razy się z nim sprzeczał.

– Zaraz, zaraz – rzekł Mahomet, wskazując palcem na tekst. – Tutaj jest jakby trochę więcej literek niż to, co powiedziałam.
– Dodałem coś od siebie – odparł kronikarz.
– Co takiego?
– A takie tam głupoty. O wojnie z niewiernymi. Błahostka.
– Dobra, już chuj. Zostaw.


Małe ogłoszenie

Z Nowym Rokiem zamykam sprzedaż pierwszej i drugiej książki. Zagalopowałem się i wydrukowałem za dużo. Mam nadzieję, że nie będę musiał się z tym bujać. Póki co, jestem 24K do tyłu. Druga książka jest niezła, może nie ma tyle seksu co w pierwszej, ale będzie mi niezmiernie miło, jak zamówisz swój egzemplarz.

Bunkrów nie ma 2 część