Rosja – Nienawidzę Ruskich… Łaaaaa

14 kwietnia 2022 Rosja 16 komentarzy
nienawiść do ruskich

No i wylądowałem w Rosji. Był rok 2017, czyli czas, kiedy nienawiść do ruskich nie była jeszcze w modzie. Ale ja już wtedy ich nienawidziłem. Żeby nie być gołosłownym, postanowiłem to udowodnić już po samym przylocie.

– Proszę, oto Pana paszport – podała mi dokument kobieta z bramki na lotnisku. – Może Pan iść.
Otworzyłem paszport, przekartkowałem w odpowiednie miejsce i wyrwałem kartkę z pieczątką.
– Nie będzie w moim paszporcie żadnej ruskiej pieczątki! – powiedziałem tupiąc nogami. Następnie zeżarłem kartkę.
– Więc nie będzie Pan miał też jak się wydostać z kraju – odpowiedziała pod nosem Rosjanka i uśmiechnęła się szyderczo.
– Nienawidzę Rosji i Rosjan! Łaaaaaa!
Gdy dotarłem do hostelu postanowiłem iść o krok dalej i być niemiłym dla recepcjonistki.
– Czy popiera Pani Putina? – zapytałem zamiast „dzień dobry”.
– Nie, nie popieram – burknęła.
– To nie ma znaczenia. Ale ktoś w pani kraju na niego głosował! Więc ja was nienawidzę, wy ruskie onuce!
– Jak pan chce. A czy jest pan naszym gościem? – zapytała grzecznie kobieta.
– Nie twój interes, babo. Może jestem, może nie.
Gdy okazało się, że od tej rozmowy zależało, czy będę miał tej nocy gdzie spać, trochę spuściłem z tonu. Nie ma co przesadzać. Przesada nie daje spełnienia. Trzeba się mocno w niej pogrążyć, żeby to zrozumieć. W każdym aspekcie życia. Czy to w seksie. Czy w pracy. Czy w narkotykach. Czy to w ilości odwiedzonych krajów. Podobnie jest z nienawiścią do Rosji, której to przyczyny nadal jeszcze nie odkryłem… Nie wiedziałem, jak do niej zagadać, żeby jakoś zakopać topór wojenny.
– Byłaś kiedyś w tureckim więzieniu?

W hostelu

No i udało się. Zalogowałem się. Przyjęła mnie bez szemrania. W hostelu niewiele się działo. Siedziała za rozbój. A gdzie indziej, bo w lobby hostelowym siedział Żyd i z braku laku zacząłem z nim rozmawiać. Gościu wyglądał bardzo niechlujnie. Śmierdział i wypadały mu włosy. Do ucieczki szykowały się również robaki, które po nich chodziły. Wymieniliśmy uprzejmości i zaczęliśmy opowiadać kawały.
– Wiesz jak wygląda kościelna wersja rosyjskiej ruletki? – zapytałem.
– Nie wiem – odpowiedział koleś.
– Sześciu ministrantów, jeden ma syfilis.
– Ha, ha! To ci kawał. To teraz ja Ci opowiem kawał.
– Słucham więc…
– Więc to będzie taki typowy, żydowski dowcip. – zaczął. – Więc kiedyś Jonasz, syn Eliasza i kuzyn Jeremiasza poszedł do domu Kajfasza…
Po 5 minutach koleś zaczął mnie szturchać.
– Ty, śpisz? – dopytywał.
– Nie, nie – odpowiedziałem. – Tak jakoś na chwilę mi się przysnęło. Więc jak to było z tym Kajfaszem?
– A może kiedy indziej Ci opowiem… – machnął ręką i wyszedł z hostelu.
Sam niedługo myśląc, również udałem się na przechadzkę po Moskwie. Ponieważ nóg używam tylko do biegania za taksówkami, to… wziąłem taksówkę.
– Jest jedna rzecz, z powodu której będziemy musieli jechać na lotnisko. – zacząłem.
– Lotnisko? Jak to? A co to takiego? – zapytał taksówkarz.
– Lotnisko, to taki duży plac betonu, na którym lądują samoloty i bułka z serem kosztuje 50 złotych.
– Czym jest ta rzecz, dla której musimy tam jechać?
– Muszę kupić bilet do Petersburga.
W połowie drogi, zobaczyłem Pałac Kultury i Nauki i kazałem mu się zatrzymać.
– Prrrrrr. Stój Pan! Ja wysiadam, muszę coś zjeść.
– Rozumiem, wyjdzie 200 rubli! (jakieś 2 dychy)
– Tutaj 30 złotych za kurs. – poinformowałem. – A reszta dla Pana.
– Ach dziękuję! – odpowiedział Rosjanin – Bardzo dziękuję!
– Źle mnie zrozumiałeś. W tej taksówce to ja jestem panem. Więc oddawaj resztę, ty ruska onuco! Nienawidzę Rosjan łaaaaaa!

Dziesiona

Gdy wysiadłem, okazało się, że to nie był Pałac Kultury, a jakaś nędzna imitacja. Większa i mniej szara niż nasz pałac. Jak się potem dowiedziałem w Moskwie… jest, kurwancyk, siedem Pałaców Kultury! I obok żadnego z nich nie było Złotych Tarasów. Więc tak się bujałem od jednego do drugiego, że aż się zgubiłem. Wszedłem w jakieś potężne osiedle i od razu ktoś chciał mnie skroić. Gwizdek, który ukradłem z samolotu wcale nie podniósł mi poczucia bezpieczeństwa. Podeszło czterech Rusków.

– Przestań gwizdać! Cicho!
– Dobra, przepraszam!
– A teraz wyskakuj z hajsu!
– Ale jak to? – zapytałem.
– Dawaj hajs, albo wpierdalaj.
– Ale to niesprawiedliwe. Was jest przecież czterech, a ja jestem sam. Nie mam z wami szans.
Kolesie popatrzyli na siebie, przeliczyli się i jeden wpadł na pomysł.
– No dobra. To Wołodja i Michaił dojdą do ciebie.
– Ale to nadal jest nierówno – załamałem ręce. – Teraz nas jest trzech, a was dwóch.
– Dobra – odsunął mnie dłonią Wołodia. – To odejdź na bok. Sami to kurwa załatwimy.
I kolesie zaczęli się napierdalać – dwóch na dwóch.
Poczułem się wręcz szczęśliwy, że uszło mi to na sucho. Nie jest jakimś wielkim osiągnięciem odczuwać szczęście, gdy wszystko idzie po naszej myśli. Ale ilu potrafi się uśmiechać, jak wszystko się wali dookoła? A w życiu jest tak, że wali się dosyć często. Szczególnie, jak się nie ma dziewczyny.
Dotarłem na Plac Czerwony. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do Putina.

– Siema mordo, wychodzisz?
– Nie, na chacie zamulam.
– Czyli gdzie?
– No, na Kremlu, nie?
– A co robisz? – zapytałem.
– Wiesz, co… siedzę na Facebooku i przeglądam zdjęcia profilowe ludzi z Polski, USA, itp. I po prostu nie mogę wytrzymać ze złości. To doprowadza mnie do szału! Wszędzie te flagi Ukrainy, a dla mnie to takie istotne.
– Stary, wyluzuj. Weź sobie napadnij na coś, to Ci przejdzie.
– W sumie racja. Stary, dzięki za radę!
– Na luzie. Jak coś to w kontakcie. Ej, jeszcze jedna sprawa.
– No nawijaj – rzucił Putin.
– Tutaj ludzie stoją wkurwieni, że nie mogą zapłacić kartą Mastercard albo Visa za chleb. Coś gadają, że są głodni. Co jest?
– A bo wiesz, najebałem się i poszedłem w tango na Ukrainie. I jakieś sankcje na nich nałożyli.
– Jak to, na nich? To na ciebie nie?
– Na mnie nie. Takie Niemcy jeszcze więcej gazu ode mnie kupują. Także na mięciutko.
– Aha, kumam.
– A słyszałeś, że McDonalds chce się wycofać z Rosji? – zaczął chichotać Putin.
– No to kurwa grubo. Chyba nic gorszego nie mogło się przytrafić Rosjanom.
– Co nie? – zaśmiewał się Putin.
– Ciekawe, jak to wpłynie na zdrowie przeciętnego człowieka w Rosji, gdy taki Sasza nie będzie mógł kupić najgorszej jakości jedzenia na świecie. Hmmmm…
– Dobra stary, ja idę się podołować tym, że w filharmonii na Zachodzie nie będą puszczali Czajkowskiego. Tak mnie to wnerwia. Ja cię pierdykam!
– No to siema!

Nienawiść do Ruskich

Przez chwilę przeszła mi nienawiść do Putina. Ale włączyłem za chwilę Facebooka i Twittera, sprawdziłem newsy i dostałem kolejną porcję nienawiści. Aż się ze mnie kopciło z wkurwienia. Zaraz obok Kremla zaczęli sadzić jakieś krzaki i drzewka.

– To chyba żart – pomyślałem. – W Rosji nie powinny rosnąć drzewa! Przyjdę dzisiaj w nocy i rozdepczę im tam wszystko. Nienawidzę Rosji! Łaaaaaa…
Chwilę dalej, pod Soborem Wasyla zauważyłem płaczącą dziewczynkę. Kusiło mnie, żeby podejść, rozpiąć rozporek i powiedzieć:
– Faktycznie, to nie jest Twój szczęśliwy dzień…
Nie wiem co, ale coś mnie jednak powstrzymało. Ale machnąłem na to ręką. Potem machnąłem drugi raz. I trzeci. I zacząłem machać dużo szybciej. I już zrozumiałem, że ta dziewczyna nie jest mi do niczego potrzebna. Po wszystkim, postanowiłem z nią porozmawiać. Pocieszyć, wspomóc dobrym słowem. Być może przytulić i ukoić jej skołatane nerwy.
– Nie płacz Ty ruska onuco! Dlaczego beczysz?
– Zmarła mi babcia – odpowiedziała.
– Tylko dlatego? Łe… Pamiętam jak zmarła moja babcia. To było przygnębiające. Jeszcze się szarpała jak próbowałem domknąć trumnę. Nikomu nie życzę takiej śmierci…
I wtedy mnie coś trafiło. Ta myśl przeszyła mnie na wylot. Zmroziła. Odebrała mowę. Zacząłem się dusić. Potrafiłem tylko pomyśleć.
– Dlaczego ja właściwie nienawidzę Rosjan?
Nie potrafiłem wytłumaczyć, dlaczego tak myślę. Dlaczego za każdym razem jak sięgałem po telefon, to nienawidziłem ich jeszcze bardziej? Co to za proces? Komu na tym zależało? Dlaczego tak bezmyślnie zacząłem nienawidzić zwykłych ludzi, którzy sami Putina nie chcą? Czemu nie czuję nienawiści do Saudyjczyków, którzy od kilku lat bombardują Jemen? Czy nie szkoda mi tego pół miliona Jemeńczyków, którzy zginęli bo bliżej im do Iranu niż Saudów?

U psychologa

Za każdym razem jak pojawia się jakaś narracja, gdzie nie ma miejsca na jakąkolwiek dyskusję lub choćby wysłuchanie drugiej strony, to wiadomo, że żyję w wolnym społeczeństwie. I że nie jestem poddany propagandzie. Więc, skąd ta moja nienawiść do Rosji? Stwierdziłem, że nie obędzie się bez wizyty u psychologa. Pobiegłem czym prędzej do gabinetu nieopodal. Rozwinąłem się na kozetce jak jakiś trup.
– Gdzie mi się Pan tu rozkłada? – zapytał wkurwiony lekarz.
– A co, mam gnić w poczekalni?
– Proszę usiąść.
Usiadłem.
– Proszę zejść z moich kolan!
– No dobra, dobra.
– No więc. Czego tu? – zapytał ze spokojem psycholog.
– Nienawidzę Rosji i Rosjan.
– Dlaczego? – zapytał.
– Nie wiem. Sięgam po telefon i ich nienawidzę. Kiedyś sięgałem po telefon i nienawidziłem ludzi, którzy nie chcieli się zaszczepić. Teraz się okazało, że to też wielbiciele Rosji i Putina.
– Rozumiem- odparł lekarz. – Muszę wiedzieć trochę więcej. Kiedy najbardziej nienawidzisz Rosjan?
– Głównie wtedy, kiedy siedzę cały dzień przed telewizorem z oczami szeroko otwartymi i wyłączonym myśleniem. Patrzę się jak głuchy pień w ekran telewizora i potem uważam się za speca od geopolityki.
– Co potem robisz?
– Następnie przeglądam Facebooka, który na pewno obiektywnie przekazuje treści. Tam co chwilę występuje jakiś generał, który na pewno mówi prawdę. Aż miło posłuchać. On myśli tak jak ja, więc czuję się bezpiecznie.

Dlaczego nienawidzę Ruskich?

Lekarz zdjął okulary. Zamyślił się. Nagle rzekł:
– To co Pan mówi, dziwnie powiela się z tym, co pewni ludzie chcą, żeby Pan myślał na dany temat.
– Na temat czego? – zapytałem.
– Na temat tej wojny, która wybuchnie dopiero za kilka lat.
– Jakiej wojny?
– Załóżmy hipotetycznie – zaczął lekarz. – Załóżmy, że wybucha pandemia koronawirusa. Co w takiej sytuacji?
– W takiej sytuacji, nie można polegać na zdrowym rozsądku, ale na ekspertach i nauce! – odpowiedziałem z dumą. – Tylko oni potrafią przekazać całą prawdę. Przecież nigdy nie jest tak, że taki ekspert jest finansowany przez koncern, któremu zależy tylko i wyłącznie na zysku. Nawet za cenę ludzkich istnień.
– O czym Pan mówi, Panie Tony?
– Doświadczenie z „bronią masowego rażenia” w Iraku pokazało, że w przypadku zagrożenia trzeba słuchać mediów. Przecież to niemożliwe, że te wszystkie think-tanki z jakimiś armiami nowego wzoru są wspierane finansowo przez Lockheed Martin, Raytheon czy Boeing. To nie jest tak, że te korporacje żyją praktycznie tylko i wyłącznie z rządowych pieniędzy. Żyją więc z wojny. Świat tak nie wygląda, nie wierzmy w teorie spiskowe!
– Czyli koncernom militarnym zależy na pokoju?
– Tak właśnie myślę. – odpowiedziałem. – Czy zna Pan jakiś sposób, żeby wyleczyć się z nienawiści do zwykłego Rosjanina?
– Przestań przeglądać newsy. Przestań przeglądać Facebooka i Twittera. Wyjdź z domu i ciesz się, kurwa życiem! Ludzie, którzy jeszcze przed chwilą kazali Ci dwa lata chodzić w masce, nie spotykać się ze znajomymi oraz, którzy szantażowali Cię, że odbiorą Ci wolność, jak się nie zaszczepisz – teraz chcą żebyś pomógł im osiągnąć ich cele. Zamiast ruskiego gazu będzie ten z Ameryki.
– A co, jak napadniecie na Ukrainę?
– To pomagaj pokrzywdzonym. Ale nienawiść nic nie daje. W „dziel i rządź” chodzi o to, żeby ludzie żarli się nawzajem, podzieleni na dwa obozy. To dobre dla rządzących. Najgorsze, co się może dla nich stać, to gdy ludzie zmienią oś tego podziału na poziomą – rządzący i rządzeni. A tak wygląda rzeczywista oś podziału. Wszelkie te podziały na wolny rynek/socjalizm, prawica/lewica, zaszczepieni/niezaszczepieni sprawiają tylko, że ludzie żrą się między sobą, a władza żyje sobie na ich koszt.
– Ale się Pan mądrzy… Jak ja nienawidzę Ruskich. Łaaaaa…!

Tak nam się wmawia, że wygląda podział społeczeństwa
A tak wygląda prawdziwy podział


Czytaj dalej

Tajlandia – Seksturystyka dla mężczyzn Seksturystyka i Tajlandia stanowią wręcz synonim. Dochód z najstarszego zawodu świata stanowi tam mniej więcej pięć procent PKB, czyli tyle, ile w Pol...
Boliwia – Jak trafiłem do więzienia San Pedro? Obudziłem się i spojrzałem w kalendarz. Był wtorek. Nie miałem żadnych planów na to, jak spędzić taki słoneczny dzień. Postanowiłem iść do więzienia S...
Peru – Viva Polonia! Początkowo Peru nie było dla mnie zbyt łaskawe. Miałem wrażenie, że los chciał mnie udupić i z premedytacją wpakować w kłopoty. Wszystko trwało do cza...
Indie – Jak nielegalnie wbić się do Tadż Mahal? Był piątek. Siedziałem właśnie w pociągu z Delhi do Agry (tam znajduje się Tadż Mahal). Dłubałem sobie w świeżo założonym gipsie na ręku. A w zasadzie...

Czytaj dalej

Tajlandia – Muay Thai Jak wyglądają prawdziwe treningi Muay Thai w Tajlandii? Gdzie jest najlepsza szkoła boksu tajskiego? Ile to kosztuje? I dlaczego nie warto posuwać dzi...
72 historie, których nie przeczytasz na blogu! Jeśli nie czytałeś jeszcze książki "Bunkrów nie ma", to poniżej wrzuciłem wszystkie 72 historie, których nie znajdziesz blogu. Dostępne są tylko w ksi...
Kambodża – Skąd się bierze to chamstwo u Niemców? Skąd bierze się bezczelne i chamskie zachowanie u Niemców? Z poczucia wyższości czy z braku kultury osobistej? Jak się okazuje, powody ich chamstwa i ...
Kolumbia – Królowa Autobusów Pierwszy raz spotkałem Luisę, gdy wysiadała z autobusu nieopodal mojej chaty. Na pierwszy rzut oka wyglądała jak ofiara gwałtu. Smutna, przygaszona i ...