Chiny – System Zaufania Społecznego

23 November 2021 Chiny 0 Comments
system zaufania społecznego

Czym jest chiński System Zaufania Społecznego i dlaczego wkrótce wprowadzi się go również w Europie oraz w Stanach? W tej historii chciałbym Ci przybliżyć, na czym on polega i jak działa w praktyce. Cały tekst powstał na podstawie moich obserwacji z podróży do Chin, pracy z Chińczykami od 2 lat oraz bestsellerowej powieści brytyjskiego myśliciela pt. “Poczytaj mi mamo”.

Zacznijmy od wyjaśnienia. Czym jest chiński System Zaufania Społecznego? To dysotopijna idea, która zakłada, że każdy obywatel dostaje lub traci punkty w zależności od tego, co robi. System skonstruowany jest tak, że łatwiej stracić w nim punkty, aniżeli zyskać.  Wystarczy skrytykować władzę, albo choćby pomyśleć o stworzeniu opozycji. Wtedy odbierają Ci setki punktów, a nawet centymetry, które składają się na Twój wzrost. “System Zaufania Społecznego” to nic innego, jak “System Kontroli Społecznej”.

W tym systemie ludzie nie przyznają sobie punktów nawzajem. Więc to nie jest do końca tak, jak ukazali to w jednym z odcinków serialu „Black Mirror”. To nie szarzy ludzie przyznają punkty. Czyni to władza. A właściwie, to głównie zabiera je pod byle pretekstem. Pod uwagę brane są finanse, aktywności w social mediach, dawne kredyty, zdrowie, zakupy online, podatki, stosunek do prawa. A ponadto, obserwuje ich jeszcze 200 milionów kamer. Czyli jedna kamera na 7 osób, gdzie każde z tych urządzeń działa w jednym zespole z innym.

Jak to działa w praktyce?

Każdy z obywateli dostaje po 1000 punktów. I wystarczy Ci tylko 1050 punktów, czyli do zdobycia zaledwie 50, by mieć pewne benefity. Od razu wpadasz do worka z najlepszymi. W Chinach nazywają to AAA lub AA. Trochę jak baterie paluszki. W Europie nazywa się ich “zaszczepionymi”.

Potem widełki rozciągają się między 960 a 1029 punktów. Ten poziom nazywa się A. Jeszcze do niedawna nie miał wpływu na edukację. Teraz, jeśli nie masz wystarczającej liczby punktów, Twoje dzieci nie pójdą do lepszej szkoły. Będziesz zmuszony je podwozić… I na dodatek, dostajecie zakaz smażenia ryb. Szczególnie dorsza i halibuta. O soli również zapomnij. Chuja bambo. Nie ma.

Poziom B

Co dalej? Następny jest poziom B (850 – 959 punktów). Coś na wzór czyśćca, gdzie możesz się odbić, jak zrobicie lachę św. Piotrowi. Na dwa lata blokują Cię na tym poziomie, gdzie nie macie pełnego dostępu do wszystkiego, ale macie potencjał, żeby podciągnąć się w górę. Czyli wystarczy, że raz coś odjebiesz i kiśniesz przez jakiś czas. I po dwóch latach, jak nie jesteś chujem dla władzy, masz szansę wskoczenia do A. Na tym poziomie jest większość obywateli Chin. System jest tak zaprojektowany, żebyś przez te dwa lata poczuł, jak bardzo nie opłaca się być nieprzychylnym władzy. Nie dość, że wiele Cię omija , to jeszcze musisz codziennie napompować wszystkie rowery sąsiadów. I nie pompką, ale ustami. Dziwna sprawa, ale przynajmniej wszyscy jeżdżą na sprawnych rowerach. Cierpią natomiast sprzedawcy pompek oraz wulkanizatorzy.

Poziom C

Jak masz między 600 a 849 punktów, to wrzucają Cię na trzy lata do wora C. Umówmy się. Nie jest tam kolorowo. Żeby dostać się poziom wyżej, musisz najpierw trzy lata odbębnić na poziomie C, a potem jeszcze kolejne dwa na poziomie B. Mało tego, jak trafiłeś do tego worka, masz częste kontrole urzędników. Obserwują Cię cały czas. I tylko czekają, aż powinie Ci się noga. Lista tego, co przewiniłeś nie będzie upubliczniona, ale na pewno trafi do innych urzędów. I znowu odbiorą Ci prawa.

Poziom D

Na szarym końcu są wszyscy Ci, którzy trafili do worka D. Jak sama nazwa wskazuje – jesteś w dupie. Masz między 0 a 599 punktów. Traktują Cię jak najniższą kastę w Indiach. Co chwile masz kontrole urzędników, mogą odciąć Cię od środków do życia. Twoje nazwisko pojawia się na oficjalnej, czarnej liście. Wszyscy wiedzą, że jesteś zakałą społeczeństwa i jebanym pasożytem. Do pleców przyklejają Ci kartę z napisem “Kopnij mnie”. Momentalnie tracisz pracę, zabierają Ci wszystkie tytuły naukowe. I codziennie rano, chiński policjant wykręca Ci pokrzywę na ręce. Przejebana sprawa. Możecie jedynie wyjść do sklepu kupić żywność. Nie masz wstępu do większości miejsc publicznych. Podobnie jak niezaszczepieni w demokratycznych krajach Zachodu, które “cenią” wolność jednostki

Nie ma sensu rozwodzić się nad tym, co się z Tobą stanie, gdy walczysz z władzą, strajkujesz itd.. Momentalnie jesteś w dupie, a nawet mogą Cię “ewaporować”.

Kilka zasad

Wyobraźmy sobie Tonego – Chińczyka. Startuje z 1000 punktów.

  • Idzie do supermarketu i zrobi debet na karcie kredytowej. Traci 20 punktów.
  • Jeśli zwróci znalezione na ulicy pieniądze – dostaje ekstra 10 punktów. Oczywiście rząd nie przekazuje tych pieniędzy do gapy. Samemu je rekwiruje. Więc jest to sposób, żeby za pieniądze kupić sobie trochę punktów. Sprytne, nie? 
  • Jak napierdala na partię komunistyczną na jakiś social mediach, na przykład na WeChat – odejmują mu 50 punktów. 
  • Jeśli doniesie na innego Chińczyka – dostaje dodatkowe 10 punktów. Podobnie wtedy, kiedy pomoże policji znaleźć jakiegoś przestępcę (fuj). Dostaje 20 punktów. 
  • Każdy wałek na podatkach to minus 100 punktów. Jak kłócą się sąsiedzi, a to Ty ich pogodzicie – dostajecie dodatkowo 10 punktów. 
  • Jedzie drogą i przekroczy prędkość choćby o kilka kilometrów na godzinę, to upierdalają mu 10 punktów. A 200 milionów kamer nie ułatwia zadania.
  • Jeśli zacznie tańczyć w środku miasta, za głośno puścic muzykę albo śpiewa – jest 5 punktów w plecy. 
  • Jeśli naucza poza systemem, nie ważne czego, to ma 50 punktów w dupę. 
  • Jak ma za dużo dzieciaków, zabierają mu 40 punktów. 
  • Jak chce zrobić remont na chacie i nie zgłosi tego – minus 5 punktów. 
  • Jak zbuduje zbyt wielki nagrobek dla rodziny, zabierają mu 100 punktów. I to piszę bez cienia ironii. Bo to jest najbardziej przerażająca wizja. Atak na nagrobki.
  • Za noszenie koszulek zdradzających hobby + 10 punktów…


I co wydaje Ci się, że to tylko podłe Chiny? Ja jestem przekonany, że każda władza, nawet w najbardziej liberalnym kraju będzie się interesowała tym systemem. Ustroje polityczne i społeczne podlegają takiej samej ewolucji, jak i życie na tej planecie. I jak się okazuje, liberalna demokracja chyba właśnie przegrała swój mecz. Nagle ktoś zauważył, że model chiński jest bardziej efektywny. Bo gwarantuje on utrzymanie władzy na dziesięciolecia. I porządek społeczny. Żadnych protestów, żadnej opozycji. Można traktować ludzi jak niewolników i pakować im do głowy chamską propagandę.

Jak do całego systemu podchodzą Chińczycy?

Nie przeciwstawiają się. To konformiści. Nie mają takiej mentalności, jak Polacy. Lao Tzu, jeden z największych chińskich myślicieli, powiedział kiedyś, że „człowiek powinien zachowywać siłę, jak woda”. Jeśli napotka na swojej drodze jakąś przeszkodę, to niech nie stara się jej zniszczyć, ale płynąć dalej. Niech ją ominie. Lao Tzu uważał, że wszystko co jest płynne i miękkie, zawsze pokona to co sztywne i twarde. To paradoks, że to co miękkie, nagle okazuje się twarde. Ale tylko pod warunkiem, że nie będzie się starało na siłę tej skały zniszczyć, jak stara się zrobić to twarde.

Lao Tze mawiał: “Nie walcz, nie przeciwstawiaj się, ale omiń problem. Dostosuj się do zmieniającej się sytuacji, bądź jak woda, która nie ma formy, zdaje się pasywna, ale wszystko pokona i wszędzie dotrze.” I dokładnie w ten sposób działa chińskie społeczeństwo. Nikt nie walczy z systemem. Idealistów jest niewielu, a buntowników jeszcze mniej. Przeważa konformizm. Nikt się specjalnie nie wychyla. Trochę przeciwnie do Polski, gdzie wartości mają taką specyfikę, że ludzie są gotowi za nie umrzeć. Za pieniądze niekoniecznie. A Chińczyk gdy się obudzi, to myśli tylko i wyłącznie o zarabianiu pieniędzy. A Polak rodzi się po to, by przejść na emeryturę.

System Zaufania Społecznego na Zachodzie

Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że System Zaufania Społecznego wprowadzany jest również na Zachodzie. Oczywiście, wszystko pod pretekstem walki z koronawirusem, przeciwdziałaniu terroryzmowi, walki ze zmianami klimatycznymi, walki z pedofilią itd. Zawsze to jest ubrane w takie słowa, żeby niemoralnym było zaprotestować. Im piękniejsze frazesy, tym większe dziadostwo się za tym kryje.

Kolejnym aspektem wprowadzania Systemu Zaufania Społecznego na Zachodzie jest poprawność polityczna, o której będę pisał przy okazji Australii. Gdy wypowiesz jakieś słowa o zabarwieniu rasistowskim lub w jakikolwiek sposób atakujący grupy “uciśnione”, to robi się  grubo. Ludzie potrafią przemaglować wszystkie Twoje wpisy na Twitterze i Facebooku, w poszukiwaniu haka na Ciebie. I co potem? Tracisz robotę. I nikt nie chce Cię zatrudnić, bo gdzieś coś tam powiedziałeś. Istnieje jedna tylko ideologia, jeden tylko sposób myślenia. Tylko taki, jaki promują wielkie koncerny technologiczne Doliny Krzemowej. 

Umówmy się. Dni tego bloga są policzone. Poziom żartów i tekstów, które kiedyś beztrosko tutaj rzucałem, niebawem zaczną kogoś obrażać. Żyjemy w świecie, w którym wielu młodych ludzi nie doświadczyło świata analogowego, a co za tym idzie, nie widzą już wielkiej różnicy między swoim cyfrowym czy analogowym “ja”. Tym bardziej, że niebawem wszystko będziemy mieli cyfrowe. Cyfrową walutę emitowaną przez bank centralny, cyfrową tożsamość, cyfrową kartę zdrowia i owe punkty społeczne.

Agenda 2030

Na koniec historii o Systemie Zaufania Społecznego, chciałbym Ci zwrócić uwagę na proponowane nam zmiany w społeczeństwie, które do 2030 roku mają nas uczynić szczęśliwymi. Wszystko w ramach Agendy 2030, której koronawirus miał być katalizatorem (co za kurwa przypadek, że ktoś na miesiąc przed jego wybuchem przeprowadzał ćwiczenia na wypadek jego wybuchu). Pierwszym będzie (na wzór chiński) pieniądz emitowany przez banki centralne (CBDC). Na pierwszy rzut oka nikt się nie spostrzeganie, że zaszła jakaś zmiana. Ale taki pieniądz będzie można tak zaprogramować, że np. nie kupisz czerwonego mięsa, alkoholu, ani nie polecisz na wakacje samolotem (bo emituje CO2). Mastercard pracuje nad kartą debetową, na której będzie limit CO2 do wykorzystania. Będzie Ci można odbierać lub blokować środki pod byle pretekstem, np. pójścia na protest, albo jeśli uprzesz się przy tym, że jest różnica między kobietą a mężczyzną. 

CBDC będzie oznaczać koniec wolności i totalitaryzm. Jak wyglądają nad nim prace? Chiny lada chwila będą go odpalać u siebie. Właśnie dlatego zbanowali niedawno krypto. Unia Europejska pracuje nad swoim E-Euro. Prace mają się skończyć za dwa lata. W Polsce nad cyfrowym złotym pracuje Bank PKO BP (nie mam linku, bo to nieoficjalne). Też niebawem skończą, choć pewnie coś się jeszcze wykrzaczy po drodze. Łącznie 80 banków centralnych na całym świecie pracuje w tym samym celu. By na wzór chiński, wprowadzić totalną kontrolą nad swoimi poddanymi.

Moje ciało, mój wybór

To co się dzieje z “certyfikatami szczepionkowymi” to nic innego, jak test na posłusznego obywatela. Zauważyłem, że pierwsi do szczepienia, chodzenia w maseczkach i oddawaniu kolejnych porcji wolności władzy to Ci ludzie, którzy w szkole zawsze odrabiali lekcje, nie wagarowali, słuchali się pani. Cała reszta, która miała w dupie zakazy i nakazy (teraz również) jest pierwsza do buntu. W tym ja. Choć ja zaszczepiłem się tylko, by móc swobodniej podróżować. Zaszczepiony czy nie, i tak mogę zarażać. I z tego się biorą te nowe przypadki. Bo ludzie się luzują, zaraz po szczepionce.

Ale przez myśl mi nie przeszło, żeby odbierać komukolwiek prawa do życia, bo nie wszczepił w siebie preparatu jakiegoś koncernu farmaceutycznego. Gdy przyglądam się debacie publicznej, to mam wrażenie, że ten certyfikat jest tylko pretekstem dla wielu ludzi, by móc “dojebać” drugiej stronie barykady. Ludzie, którzy oskarżali Kaczyńskiego (którego notabene nie lubię), że dzieli społeczeństwo, teraz sami chcą tego podziału. Kobiety, które krzyczały na Strajku Kobiet o tym, że to ich ciało i ich wybór, teraz chcą podobnego wyboru pozbawić innych (niekoniecznie te ze zdjęcia). To ich ciało i ich wybór, czy nie?

Strajk Kobiet

Żeby tak nie wiało pesymizmem, dodam tylko, że zawsze będzie z tego więzienia ucieczka. Nie ma takiego systemu, którego Polak nie zrobiłby w chuja…

Related Post