Filipiny – Bo tajfun to nie są rurki z kremem

10 lutego 2017 Filipiny 1 komentarz
tajfun

Tajfun to nie są rurki z kremem. Ludzie tracą dach nad głową, fala powodziowa pochłania ich dobytek, krowy i sąsiedzi latają Ci nad głową. No nic fajnego. Ja nigdy nie podchodziłem poważnie do tego zagrożenia. I właśnie przez moje lekceważące podejście, Christina wylądowała w szpitalu. Ale zacznijmy od początku.

Filipiny – Oczy szeroko otwarte

9 stycznia 2017 Filipiny 5 komentarzy
Oczy szeroko otwarte

Znaleźliśmy na mapie małą wysepkę na Filipinach, która według wielu opinii była rajem na ziemi. Postanowiliśmy się tam udać z Christiną. Najpierw trzeba było przelecieć na inną wyspę, potem jeszcze dopłynąć łodzią na miejsce.

Filipiny – Dlaczego lepiej podróżować samemu niż z kobietą?

29 listopada 2016 Filipiny 10 komentarzy
Podróżowanie z kobietą

Miałem sen. Wspaniały sen. Wszystko wyglądało jak na idealnych wakacjach. Słońce, złocisty piasek i błękitna woda… Tego mi było trzeba. Dookoła kręcili się moi przyjaciele. Raczyli się to piwem, to papieroskiem. Słońce zmysłowo grzało mnie w przedramiona i kark. W tle pobrzmiewała muzyka. To było to. Istna sielanka. Czułem, że złapałem Pana Boga za nogi. Stałem w bezruchu i uśmiechałem się do siebie. Szczęśliwy, spełniony. Za chwilę usłyszałem głos odpalanej betoniarki. Sekundę po tym zaczęła trąbić na mnie koparka. Zszedłem z drogi. Przypomniałem sobie, że jestem na budowie. Ocknąłem się.

Indie – LSD w Indiach

19 października 2016 Indie 4 komentarze
Indi LSD

Leżałem na hamaku i rozważałem morderstwo krowy, która codziennie wchodziła i srała mi na taras. Rozjechałbym dziwkę motocyklem, wmawiając później lokalnym, że Mećka popełniła samobójstwo. Chwilę potem napisał do mnie brodaty Hiszpan. Pytał, czy nie chcę podjechać nad jeziorko nieopodal i zapalić. Było tam kilka kilometrów drogi skuterem, ale nic innego nie było do roboty. A krowa się jeszcze doigra…

Indie – Krowy w Indiach

11 października 2016 Indie 6 komentarzy
Krowy w Indiach

Hampi jest małą wioską w południowych Indiach, którą przecina rzeka. Po jednej stronie są megastare świątynie i ogromne skały, a po drugiej tylko domki dla backpackerów. Ci siedzą sobie całymi dniami i nie robią nic poza paleniem zioła i jedzeniem. Zero czynszu, podatków, dywanów do wytrzepania czy śmieci do wyrzucenia. Nie zastanawiałem się długo, na którym brzegu rzeki się zatrzymać. Nawet pomimo tego, że świątynie prezentowały się wyjątkowo okazale. Chuj z nimi. Dla mnie zwiedzanie budynków jest wyjątkowo nudne.

Polub Ten blog na Facebooku