Indonezja – Furia

21 czerwca 2016 Indonezja 0 komentarzy
furia

Pokaż swojej kobiecie słabość, a kompletnie zmieni o Tobie zdanie. I nie ma znaczenia, że przez cały ten czas uważała cię za silnego psychicznie i pewnego siebie faceta. Zmięknij na chwilę, pokaż kompleks, pokaż się słaby a zniszczysz wszystko, co tak mozolnie budowałeś. Zapomni dosłownie wszyściuchno, co do tej pory dla niej zrobiłeś. Choćbyś zabrał ją na wycieczkę dookoła świata, lizał cipkę całymi tygodniami, a jej matce zbudował nowy karmnik dla sikorek… Nie będzie miało to znaczenia. Zostawi Cię, jak tylko znajdzie sobie innego faceta gdzieś w pobliżu.

Indonezja – Wulkan Mount Rinjani

5 czerwca 2016 Indonezja 3 komentarzy
Mount Rinjani Lombok

To był dzień, jak każdy inny. Siedziałem na ławce przed moją chatką, zastanawiając się jak kadłubek myje głowę. W tamtym czasie, na moje konto wpłynęła pokaźniejsza sumka pieniędzy. Większość z tej kasy sumiennie wydałem na dziwki i alkohol. A resztę… Eh, aż wstyd się przyznać. Przepuściłem na głupoty…

Indonezja – Ciasna Cipka

25 maja 2016 Indonezja 5 komentarzy
Ciasna Cipka

Nic nie pogrąża człowieka bardziej, niż samotność. Jest taki moment w którym otwierasz samemu kolejne wino. Wiesz, że w tym samym czasie inni ludzie śmieją się do siebie, kłócą się, oglądają razem film albo zapraszają na kwadrat bezdomnego i zwyczajnie pierdolą się we trójkę. Coś się w każdym razie dzieje!

Indonezja – Lista kobiet do przerżnięcia przed śmiercią

Uluwatu Bali

Mieszkaliście kiedyś w miejscu, w którym notorycznie coś Was budziło w środku nocy i potem nie dawało spokoju? Nieważne czy był to chrapiący jak łańcuch od starego rowerka partner, czy sąsiedzi wiercący w ścianach dziury od samego rana. Znasz to uczucie? Ja miałem podobnie do momentu, w którym postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce.

Indonezja – Przyłapany na gorącym uczynku

18 kwietnia 2016 Indonezja 4 komentarzy
Ubud na Bali

Ubud na Bali to taka mała mieścina w centralnej części wyspy, gdzie jest mnóstwo świątyń, ośrodków do medytacji i jogi. W skrócie – nie ma nic do roboty. I wszyscy turyści, którzy się tam osiedlają, zaczynają po pewnym czasie „pierdzieć lawendą”. Wegeteriańskie jedzonko, sesja jogi, sesja medytacji, zero alkoholu. Normalnie idealna miejscówa dla mnie. Nie wiem jak ja się w to wplątałem, ale siedziałem tam prawie 2 miesiące.

Polub Ten blog na Facebooku